niedziela, 22 stycznia 2017

ROZDZIAŁ X

Hejo hej, herosi!
Przybywam do Was, zmordowanych wyczekiwaniem, z nowym rozdziałem X, wohoo!
*Enjoy everybody*
Na początek chciałabym jeszcze podziękować za ponad 8 tysięcy wyświetleń na blogu oraz za 90 komentarzy pod ostatnim postem (co prawda jakieś 30 % jest moich, ale nawet tego nie licząc to jest ich naprawdę wiele) jesteście po prostu niesamowici <3.
No dobra, nie zanudzam: miłego czytania! ;)

Rodział X

*Oczami Percy'ego*



   Z początku widziałem tylko ciemność. Czerń otaczała mnie z każdej strony. Stałem w miejscu, sparaliżowany i niezdolny do żadnego ruchu, starając się dojrzeć cokolwiek w tym piekielnym mroku, ale niestety, nie udało mi się to. Nagle z mojej prawej strony doszedł do mnie jakiś szmer. Obejrzałem się szybko w tamtą stronę. Nic.
   Spróbowałem unieść jedną nogę. Szło mi to niezwykle opornie, jakby moja stopa tkwiła w bardzo gęstej glinie, choć przecież czułem, że wisi w powietrzu. Po zrobieniu pierwszego kroku byłem tak zmęczony i spocony, że nie miałem siły iść dalej. Oparłem dłonie na kolanach, łapiąc powietrze.
   Nagle usłyszałem, jak ktoś szeptem wypowiada moje imię. Słowo odbiło się echem w otchłani, w której się znajdowałem. Zesztywniałem. Szept powtórzył się. W ułamku sekundy obejrzałem się w tamtą stronę. Wydawało mi się, że dostrzegłem jakiś ruch, ale równie dobrze to wyobraźnia mogła mi płatać figle.
– Percy... – wyszeptał ktoś ponownie, tym razem nieco głośniej i bliżej mnie.
   Spojrzałem szybko za siebie. Słuchajcie, nie będę ukrywać, zacząłem się bać. To wyglądało jak jakaś scena z horroru. Nie mogłem się ruszyć, a ktoś lub coś skradało się do mnie, coraz bliżej i bliżej. A ja nie potrafiłem się nawet ruszyć.
   Kiedy poczułem czyjś oddech na skórze, zacząłem panikować.
– Percy...
   To była kobieta. Rozpoznałem jej głos.
   Jednak nie miałem pojęcia do kogo on należy.
   Odwróciłem się z wysiłkiem, by móc ją zobaczyć, lecz ona zdążyła już zniknąć. Jednakże zamiast niej ujrzałem coś, co sprawiło, że krew odpłynęła mi z twarzy.
   W nikłym blasku światła siedziała Annabeth. Zdawała się mnie nie zauważać. Odetchnąłem z ulgą, ponieważ wyglądała na całą i zdrową, chociaż nie mogłem mieć przecież pewności, że jest to rzeczywisty obraz. Mimo to pozwoliłem sobie na krótkie westchnienie ulgi, związane z tym, że nic jej nie jest. Dziewczyna przeglądała notatki porozkładane niedbale na ziemi, stukając nerwowo palcami. Była definitywnie czymś zestresowana. A może przestraszona?
– O co w tym wszystkim chodzi? – wyszeptała do siebie, nadal wpatrując się w sterty papieru.  
   Próbowałem coś do niej powiedzieć, zawołać ją, podejść bliżej, spróbować jakoś pomóc, zrobić cokolwiek – ale nie mogłem. Przez te wszystkie lata bycia herosem nauczyłem się już, że sny są nieprzewidywalne. Mogą pokazać ci przeszłość, przyszłość lub teraźniejszość, podpowiedzieć w jakiejś sprawie albo wręcz przeciwnie – zbić cię z tropu i wpakować w pułapkę. Ponadto, podczas snu bardzo często trzeba, tak jak ja teraz, stać w miejscu i patrzeć bezczynnie na wydarzenia toczące się wokoło. To się dzieje naprawdę często. Przyzwyczaiłem się już do tego, serio.
   Ale tym razem była to dla mnie prawdziwa katorga.
   Spojrzałem na nią z bólem, a ona, ku mojemu bezbrzeżnemu zdziwieniu, również na mnie spojrzała i odpowiedziała mi tym samym.
– Zrób coś, Percy. Potrzebuję cię tutaj. Sama sobie nie poradzę – powiedziała z frustracją.
   Miałem wrażenie, że coś rozrywa mnie od środka.
   Znienacka po mojej prawej stronie rozległ się krzyk przerażenia. W kręgu światła ponownie pojawiła się córka Ateny, mimo że ta poprzednia nie zniknęła. Stała, przyciśnięta plecami do drzewa, ze strachem wymalowanym na twarzy, a dziesiątki wielkich, włochatych czarnych pająków próbowało wdrapać się jej na nogi. Kopała je i wierzgała, lecz niewiele to dawało – te poczwary dalej próbowały się do niej dobrać.
– Pomocy! Pomóżcie mi! – krzyczała przez łzy. Nagle kilkanaście kolejnych pajęczaków spadło z drzewa prosto na jej głowę. Dziewczyna zaczęła wrzeszczeć i zrzucać je z siebie w histerii, a po chwili ponownie szlochała.
   No nie, dość. Tego już za wiele. Uniosłem jedną nogę, potem drugą. Pot spływał mi po czole, a całe ciało bolało od wysiłku, lecz mimo to brnąłem dalej w stronę mojej dziewczyny. Nawet jeśli to był tylko sen, nie mogłem pozwolić, aby działa jej się krzywda.
   Dzieliło mnie od niej niecałe pięć metrów, gdy uniosła głowę i spojrzała na mnie.
– Percy, pomóż mi! Pomóż mi! Dlaczego cię tu nie ma? Czemu mnie nie chronisz?! – wykrzykiwała, a kolejne łzy nie przestawały spływać po jej policzkach. Poczułem, jak gula staje mi w gardle. Przecież chcę ci pomóc, myślałem z rozpaczą. Robiłem co mogłem, żeby do niej dotrzeć. Co zrobiłem nie tak?
   Zacisnąłem z bólem zęby.
– Percy! Pe... – Nie zdążyła dokończyć, ponieważ pająki zasłoniły jej twarz. Przez chwilę patrzyłem na nią w niemym przerażeniu, jak tańczy pod drzewem, próbując zedrzeć z siebie czarną pelerynę. Częściowo się jej udało, po chwili mogła swobodnie odetchnąć, lecz to nie był koniec walki. Dziewczyna ponownie rozpoczęła zajadłą bitwę z małymi drapieżnikami, na przemian łkając i wrzeszcząc.
   Niespodziewanie za mną rozległ się jęk. Zrozpaczony odwróciłem się w tamtą stronę i jeszcze raz ujrzałem Annabeth. Tym razem leżała na plecach, głowę opierała o głaz, a z jej lewego boku obficie leciała krew. Ostatkiem sił odwróciła głowę w moją stronę i odezwała się ochrypłym głosem:
– Percy... pomocy. Proszę.
   Nagle wszystkie trzy dziewczyny zaczęły mówić naraz:
– Percy, pomocy...
– Pomóż mi!
– Gdzie byłeś do tej pory?!
– Błagam...
– Nie dam rady bez ciebie.
– Zrób coś!
– Proszę!...
   Czułem, jak to wszystko zaczyna mnie mocno przerastać. Złapałem się za głowę i zacisnąłem oczy, a towarzyszyły temu jęki, krzyki i prośby mojej dziewczyny. Wśród chóru tych głosów ponownie poczułem czyjś oddech na skórze. Kobieta, której twarzy ani imienia nie potrafiłem sobie przypomnieć, wyszeptała mi do ucha:
– Ontario.


***


   Wstałem gwałtownie z łóżka, trzęsąc się niekontrolowanie.
Annabeth – powiedziałem rozgorączkowany. Szybkim ruchem odgarnąłem kołdrę i podniosłem się z posłania. Byłem cały spocony, ale nie miałem czasu na prysznic. Założyłem spodnie i koszulkę Obozu Herosów, w czym bezustannie przeszkadzały mi trzęsące się dłonie, a w międzyczasie spojrzałem na zegar wiszący nad moim łóżkiem. Dochodziła siódma rano. Miałem nadzieję, że Chejron już nie śpi.
   Na sąsiednim łóżku Tyson przetarł oko i spojrzał na mnie zaspanym wzrokiem.
– Cześć. Już idziesz na śniadanie? Jest trochę wcześnie – zauważył.
– Nie idę na śniadanie, Wielkoludzie – powiedziałem, wiążąc w pośpiechu buty. – Idę do Wielkiego Domu.
– Po co? – zapytał i podrapał się po głowie.
– Chodzi o Annabeth. Potem ci wszystko wyjaśnię – obiecałem i wybiegłem z domu.
   Na terenie obozu jeszcze nikt się nie pojawił, z wyjątkiem strażników stojących przy granicy i Sośnie Thalii. Z tej odległości widziałem zaledwie zarysy ich ciał, mimo to pomachałem im. Po chwili dostrzegłem, jak oni również mi machają. Uśmiechnąłem się przelotnie i pobiegłem dalej.
   Dotarłem do Wielkiego Domu w ekspresowym tempie. Lekko zdyszany zapukałem do drzwi. Na szczęście nie musiałem długo czekać. Po chwili klamka poruszyła się ze zgrzytem i drzwi się otworzyły.
   W wejściu stanął Pan D., ubrany jedynie w szlafrok w tygrysi wzór i różowe, puchate kapcie. W jednej ręce trzymał gazetę, a w drugiej kubek z kawą.
– Och, Peter Johnson. Witaj – rzekł bez entuzjazmu i spojrzał na mnie znudzony.
   Poczułem, jak coś się we mnie gotuje.
Percy Jackson, proszę pana. Nazywam się Percy i dobrze pan o tym wie – powiedziałem, starając się hamować gniew.
– Nieważne. Czego chcesz? – spytał i wziął łyka kawy.
– Muszę porozmawiać z Chejronem. Teraz. – Zaczynałem się niecierpliwić.
   Dyrektor obozu przyjrzał mi się i powoli, niespiesznie odwrócił się i poczłapał do salonu. Nie udzielił mi pozwolenia na wejście, ale uznałem, że skoro zostawił otwarte drzwi, to jest to dość jednoznaczne.
– Chejronie, chodź tutaj. Ten knypek chce z tobą pomówić.
   Chejron wyjechał na wózku inwalidzkim ze swojej sypialni, ubrany w brązową marynarkę i zwykły podkoszulek. Na mój widok uśmiechnął się.
– Och, witaj Percy. Dionizosie, dzień dobry. Czy rozmawiałeś wczoraj z tymi nimfami? Poszedłem wcześniej spać i zapomniałem cię o to spytać .
– Ty zapomniałeś spytać, ja zapomniałem zrobić – burknął Pan D.
– To poważna sprawa – westchnął centaur. – Te dziewczęta rozpraszają obozowiczów podczas treningu oraz poza nim.
– To nie moja wina – obruszył się bóg.
– Ale trzeba coś z tym zrobić.
– Ty z nimi gadaj. Ja nie idę. Ostatnio było tak samo. ,,Och, Dionizosie, tamta nimfa jest taka denerwująca. Ktoś powinien z nią pogadać". No i oczywiście polazłem do niej, a że była ładna... Nikt mnie wcześniej nie uprzedził, że jest niedostępna, a ona sama też nie wspomniała o tym ani słowem! Ale tak zawsze jest, że to tym niewinnym się dostaje. No i trafiłem tu na całe sto lat!  – zakończył gniewnie.
– Och, Dionizosie... – zaczął Chejron miękkim, pouczającym głosem.
– Nie mów do mnie tak, jak do tych bachorów.
– Jesteś teraz dyrektorem obozu i musisz coś z tym zrobić.
– Ty to zrób – rzekł bóg i założył ręce na piersi, wyglądając przy tym jak przedszkolak.
– To twoje zadanie.
– Wcale nie.
– To twój obowiązek!
– Mam to gdzieś.
– Nie...
   W tym momencie coś we mnie pękło. Zacisnąłem pięści, zgrzytnąłem zębami i, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, co robię, opuściłem powieki. W tej samej chwili ze wszystkich kranów, rur i akwariów w Wielkim Domu wytrysnęła woda.
   Od razu otworzyłem oczy i przyglądałem się przez parę krótkich sekund, jak woda obryzguje czerwoną twarz Pana D. Rozluźniłem dłonie i ramiona.
   Woda momentalnie się uspokoiła.
– Czyś ty zgłupiał?! – zaskrzeczał ze złością dyrektor i zaczął kląć głośno, chodząc w kółko i wymachując rękoma, a ja, wbrew rozsądkowi, zignorowałem go i spojrzałem poważnie na mojego nauczyciela.
– Chejronie – powiedziałem. – Annabeth ma kłopoty.



********************************************************


Bam, bam, bam, BAAAM.
Wow, nawet się na czas wyrobiłam. Nie wierzę xD.
W tym rozdziale rozwinęłam nieco temat Annabeth. Wiem, że wielu z Was odczytywało wcześniejsze zachowanie Percy'ego jako kompletny brak zainteresowania jej osobą, jednak mam nadzieję, że teraz wyciągniecie inne, odpowiednie wnioski i zobaczycie, że jemu naprawdę na niej zależy, w dalszym ciągu ;). Poza tym, że jestem ciekawa, czy Wam się podobał całokształt, to chciałabym, abyście powiedzieli, czy Waszym zdaniem dobrze odwzorowałam postacie drugoplanowe :). Ich zachowanie, sposób bycia, sposób wysławiania się... no, sami wiecie ;).
No dobrze, to by było na tyle.
Trzymajcie się, herosi.
Czytajcie.
Komentujcie.
Obserwujcie (tak wielu czytelników, a tak mało obserwacji. Coś mi tu nie gra...).

Xoxoxoxo :*
Annabell di Angelo

62 komentarze:

  1. To juź? Tyle? Tak krótko?
    Idę płakać do emokącika.
    Ale zanim to zrobię to troszku się wypowiem.
    Po pierwsze: Jak ja kocham takie psychodeliczne wątki jak ten sen. Ja pierdziu. Jestem zryta? Tak. Powinnam się udać do jakiegoś psychiatry? Może, ale hszjaisjzjka jak ja to uwielbiam.
    Dodatkowo, dokładnie przed chwilą obejrzałam ostatni odcinek 4 sezonu Sherlocka i mam dzisiaj dzień tak cudownie psychodeliczny, ze aż na mojej twarzy jest ogromny banan.
    Tia, chyba serio coś jest ze mną nie tak.
    Ale wróćmy do treści, a mianowicie do machania do straźników. Jakoś sobie tego nie wyobrażam. Percy gdyby wiedział, że coś się stało Ann, to by nie przejmował sie jakimiś tam strażnikami i nie machał do nich, a tym bardziej nie uśmiechałby się.
    Kolejna rzecz: GDZIE JEST MÓJ LEO? ;-; Mówiłaś, że będzie, a ja ci uwierzyłam *zanosi się iście teatralnym szlochem*
    Zastanawia mnie ta kobieta. Czy to przypadkiem nie jest Hekate? Dziwne wizje - mgła, trzy Annabeth - trzy wersje wydarzeń. Jeśli to ona, to powiem ci, że dobrze to obmyśliłaś. Jesteś niczym Jim Morriarty, albo *nie mam pojęcia czy oglądasz Sherlocka, więc nie chcę spojlerować*
    Pozdrawiam, całuję i mam nadzieję, że następny rozdział będzie dłuźszy i z większą ilością Leo
    Evilcat
    Ps: A teraz w końcu idę do Emokącika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zaczynam się tłumaczyć xD.
      Więc tak, miał być Leo, miał, ale wyszło inaczej xD. Zmieniłam trochę koncepcję i wyszło jak wyszło. Lecz nie bój się, Leo jeszcze się pojawi xD.
      Co do strażników: wiedziałam, że ktoś się do tego przyczepi xD. Sama nie byłam pewna, czy to dobry pomysł, no ale trudno. Zaryzykowałam i teraz mam xD.
      Ta kobieta to Człowiek-Zagadka ^^. Nawet ja do pewnego momentu nie wiedziałam, kim ona jest. Ale główkuj kim ona jest :D.
      Pozdrawiam, buziaki, xoxoxo, jeszcze Leo będzie, nie martw się xD.

      Annabell di Angelo

      Usuń
    2. Ta kobieta to Atena, albo nie, to napewno ta-tam-ta:)XD
      Nie wiem.
      Może Hetake, albo Afrodyta, albo Hera, albo ty, albo nie wiem.
      San Eskobar!!!
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
  2. Drugi!!!
    Przeczytam w drodze do szkoły;)
    Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. #obszerna wypowiedź.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    2. Kieeedyyyy koleeejnyyyy rozdziaaał ???
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    3. Przeczytałem drugi raz i stwierdzam, że nie jest źle, powiem więcej, jest dobrze.
      A co do długości to jest ona średnia, a nie króta.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    4. O mamo, następny? Yyyy...
      Nie no, będzie xD. Niedługo, to na pewno, ale nwm kiedy :/.
      Zawsze dobrze jest przeczytać dwa razy, tak jest, tak trzymaj B).
      xoxoxo
      Ann

      Usuń
    5. No ja mam nadzieje.
      Ja wiem kiedy... niedługo XD
      No racja.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    6. Annabell, nie wiem czy pamiętasz, ale pod poprzednim postem napisałem, że założe bloga, ale myślę, że najpierw napiszę parę rozdziałów (5-7) a później będę je
      wstać mając jednocześnie czas na pisanie następnych, także myślę, że blog będzie za pół roku.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    7. O, czyli stosujesz tę samą taktykę co ja xD. Okej, poczekamy na ciebie, Anonimku. Będę twoją pierwszą czytelniczką ^.^
      A przynajmniej się postaram, by tak było xD.
      Xioxio
      Ann

      Usuń
    8. Dzięki.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
  3. Tylko tyle? ???
    Grabiż sobie Annabell, nieładnie.
    Ale ważne, że coś jest.;)
    1/2 rozdziału to ten sen, i ta gatka na końcu "Annabeth ma kłopoty", serio?
    Czekam na rozdział XI, który pewnie będzie za 3-4 tygodnie;).
    Anonimowy anonim z drugiego końca świata.
    Ps Przeczytałem w domu; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PPS to nie jest marudzenie tylko mówię co myślę i mam nadzieję, że się nie obrazisz.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    2. Dlaczego nikt mi nie odpowiada? Bo co? Bo mam mniej lat od was
      i nie mam bloga? Słyszeliście o czymś takim jak np równouprawnienie? Przecież kto będzie chciał rozmawiać z jakimś "smarkaczem" co? *historyczny ton*
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      Żartuję. Zresztą jak zwykle. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    3. Ps histeryczny, a nie historyczny (głupi telefon)
      Anonimowyanonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    4. Ja zawsze po przeczytaniu twoich komentarzy mam takiego wielkiego nieogara xDDDD.
      Już ci odpowiadam, już xD.
      Wiem, dosyć krótki, ale cóż, zdarza się :P :D.
      No bo Annabeth ma kłopoty, no xDD. Co innego miałam napisać?
      Nie, nie nie nie, on będzie wcześniej, a przynajmniej o to się modlę xD.
      xxxxx
      Annabell di Angelo

      Usuń
    5. Ale jak się modlisz?
      Do jakiego boga/bogów?
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    6. Do bożka od weny i inspiracji ;D

      Usuń
  4. No siema xD

    Krótki ten rozdział *wcaleniemarudziwcaaaaale*. Ale ok, jak to sie mówi, długością się nie gardzi, byle fajne było xD

    Ja nie wiem dlaczego, ale po początku tego persiakowego snu, byłam pewna, że będzie coś z motywem yaoi, a tu takie rozczarowanie xDDDDDDDDDDD
    Może to dlatego, że ostatnio odkurzam shoty percico xD

    Ontario... *myśli usilnie*, z czym mi się to kojarzy, bo z czymś na pewno! Jakieś imie z książki, którą czytałam wieki temu? *myśli jeszcze usilniej*
    *wpisuje w google*
    Ach, tak, KANADA. *dalej zdekoncentrowana, bo chyba nie o to chodziło mojemu mózgowi*

    "– Ty zapomniałeś spytać, ja zapomniałem zrobić – burknął Pan D." Aahahaha, Pan D. reprezentuje tak bardzo moje podejście... ♥ Bogowie, chyba jestem zołzą ;c

    W ogóle, jakby nie patrzeć, na miejscu Dionizosa zamieniłabym Percy'ego w buraka cukrowego po tym co zrobił xD

    I ten. Ciesze się (mimo niechęci do córki Ateny), że zajęłaś się jej sprawą. Czekam tylko jeszcze na bulwers Wyroczni i coś w stylu "Ja Ci kurwa chciałam powiedzieć, ale ty wolałeś żreć!" xD

    Ale żart na bok, rozdział całkiem spoko, chociaż faktycznie musze się tu zgodzić z przedmówicą, że mało co wnosi do fabuły.

    CHCEMY SZYBKO KOLEJNY ROZDZIAŁ!

    A ja dodałam jebniętego drabla, jak chcesz to zobacz!
    (nie ma to jak sie chwalić postem który liczy raptem kilka zdań xD ALE OK: http://vis-vim-vi-pellit.blogspot.com/)

    Weny, weny, weny!
    A Ty w zamian trzymaj za mnie kciuki, bo do zakończenia tego semestru dzielą mnie 3 chujowe egzaminy </3

    PS. Sorks, komentarz może brzmieć gburowato z letka, ale w rzeczywistości nie miałam gburowatych zamiarów xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia!!!
      Dokładnie, to jest zdrowe podejście. Ważne, żeby było fajnie, reszta się nie liczy xD.
      Jeju, wybacz, że rozwiałam twoje nadzieje xDDDD. Nie, yaoi tu na razie nie ma u Persiaka, on jest hetero :D.
      Myśl...
      Myśl....
      Myśl.....
      *wujek Gugiel zawsze pomoże*
      Kanada? Tylko tyle?
      *Dobra, jednak nie zawsze jest dokładny*
      Onie, mam babcię zołzę :c. Nie jesteś zołzą Sajdi, przynajmniej nie dla mnie xD. Zresztą jeśli już to jesteś pyskata, a to najwyraźniej mam po tobie :D.
      Czekaj, w buraka cukrowego? Czemu, co się stało? xD
      O BOGOWIE, ja też czekam na to z niecierpliwością xD. Nie mogę się doczekać, aż zapiszę w mym zeszycie tę jakże zacną scenę, po czym zniechęcę się poprzez przepisywanie tego wszystkiego przez bite dwie godziny do bloggera. Ale kolejnego dnia wena powróci! Jej!! :D
      BTW:
      "Ja Ci kurwa chciałam powiedzieć, ale ty wolałeś żreć!"
      Piękne. Po prostu piękne.
      Chyba wykorzystam ten tekst xDDDD.

      Aaaaaaa, ja wiem, krótki był, ale ja tak zawsze xD. Chociaż... mimo niewielkiej ilości treści, to jednak trochę wnosi. Te sny, tajemnicza babka, Annabeth, Ontario, nimfy, które nie pozwalają się skupić obozowiczom... trochę wiadomości wam dostarczyłam :D.
      OKEJ, WY PROŚCIE, A JA WAM GO ZAŁATWIĘ, OK? :D
      A JA PIERDZIU, WRESZCIE, LECĘ ZOBACZYĆ!

      Dzięki, dzięki, dzięki! <3
      O Boru, trzymam bardzo mocno </3.

      PS. Wporzo babciu, jest git :D

      Usuń
    2. Czy ty przeklnełaś młoda damo?
      Nie przystoi ci takie zachowanie.
      Kultury trochę.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    3. Spoko, wybaczam, nie każdy ma tak sprany mózg percico jak ja. Ale może sama napiszę takowe opowiadanie? Tylko nie wiem czy chce percico czy solangelo. No i zamierzam zapoznać się z tak ostatnio modny wattpadem, no ale... póki co pomysł jest jeszcze w powijakach. No i druga rzecz: nie umim pisać romansów i zazdroszcze ludkom, którzy to umiejo! :c

      No wujek gógl mówi też, że ontario jest jeziorem, a nawet... umywalką, nożem lub meblem! x D
      Jeżeli nie o Kanade tu chodzi (przychylam się do typu myślenia Sus) to ja nie wiem o co x D

      Uwielbiam moją pyskatą wnusię ♥

      No tak, za te polanie pana D. wodą! No w końcu on bogiem jest i nie lubi małych, do porzygu herosowatych półbogów ^^

      No to ja Ci w takim razie powodzenia życzę <3

      Proszę bardzo, częstuj się. To już 3 przypadek kiedy ktoś się inspiruje moim komentarzem x D *duma*

      Ale wiesz, to są takie wiadomości owiane mgiełką tajemnicy... nie do końca wiadomo ock :D To dobrze jest z jednej strony :D

      NO TO PROSIIIIIMY!

      Twoje kciuki dają radę, zdałam 2/3 egzaminy. Jeszcze jeden, Wnusia. Najgorszy ze wszystkich. Ufam, ze i tym razem Twoje kciuki nie zawiodą.
      Jak nie zawiodą to wybuduje Ci pomnik :D

      Usuń
    4. Jak możesz jej wybudować pomnik, jak nie wiesz jak wygląda?
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    5. ANNABELL MASZ POMNIK!!!!!!!!!!!!!!
      Zdałam to ustrojstwo :D

      AAzDKŚ: ZOBACZYSZ ^.^ Są różne rodzaje pomników :D

      Usuń
    6. Nie nazywam się AAzDKŚ tylko Anonimowy anonim z drugiego końca świata czaisz?
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.
      Ps A gdzie jest pomnik?

      Usuń
    7. JEEEJ, PISZĘ PO CZASIE, ALE I TAK, GRATULUJĘ!!!
      .
      .
      .
      O lol.
      MAM POMNIK! :3. JAKIE TO CUDOWNE UCZUCIE XDD
      Dzięki :D
      Xoxo
      Annabell di Angelo

      Usuń
  5. Ej no co tak krótko? No wiesz, po twojej zwykłej długości rozdziałów spodziewałam się kolosa, no ale cóż. Nie można mieć wszystkiego.

    Ontario...... *loadnig error 444 nie znaleziono informacji w bazie danych* nie bardzo wiem co/kto to, ale od czego jest wujek Google?

    Ontario – prowincja Kanady. Ontario jest najludniejszą i najprężniejszą ekonomicznie częścią Kanady. W granicach Ontario znajduje się stolica Kanady Ottawa, największe miasto Kanady Toronto, a także największa aglomeracja tzw. Golden Horseshoe.

    No dobra. Już wiem co to jest Ontario. I że niby Annabteh tam jest? I Percy po nią pojedzie? Romantiko no nie powiem.

    Zgadzam się z Sajdi, miałam nadzieje na jakieś yaoi, ale już mówiłam, że nie można mieć wszystko. Eh.

    Bardzo zgrabnie wyszło ci opisanie tego koszmaru. Ja jakoś tak nie potrafię :< Naucz mnie!

    Nie wiem co jeszcze napisać, więc już zakończę ten komentarz zanim napisze coś głupiego xDD

    CZEKAM NA WIĘCEJ SOLANGELO!

    Pozdrawiam,
    Susan ♥

    PS.: Nowy rozdział u mnie *koniec reklam*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sus, która ma nadzieje na YAOI?
      Tera to ja mam error XDDDDDDDDDDDDDDD

      Usuń
    2. Spoko, to wszystko wina fanfików na wattapdzie

      Nie wiesz co ja tam czytam *lenny* Nie umiem tego pisać (nawet zwykłych romantyzmów nie umiem pisać heh) ale lubię czasem poczytać.

      Gusta się zmieniają xDD

      Usuń
    3. Jak masz jakieś fajne ff to się podziel! :D

      Usuń
    4. Na moim Wattpadzie masz wszystko co czytam wypisane: Susan-Kelley

      Usuń
    5. Wpierw Sus:

      Witaj!!
      Oj wyyyyybaczcie no, miałam ostatnio cięższy okres w życiu i nie dałam rady dłuższego napisać xDD.
      Jezu, szukanie informacji w mózgu zawsze tak wygląda xD.
      Ofkors, wujek Gugiel zawsze pomocny.

      ,,Ontario – prowincja Kanady. Ontario jest najludniejszą i najprężniejszą ekonomicznie częścią Kanady. W granicach Ontario znajduje się stolica Kanady Ottawa, największe miasto Kanady Toronto, a także największa aglomeracja tzw. Golden Horseshoe."

      ...ale wujek Gugiel nie zawsze wie o co chodzi >:).

      Prowincja Ontario jest ogromna, jak on miałby ją tam znaleźć? xD. To byłoby trochę trudne, nie sądzisz? :D.

      Oh, yaoi to nie w tym rozdziale, ale się jeszcze pojawi, nie bójta się dziatki moje xD.

      Och, dziękuję <3. Jak ja mam cię nauczyć, skoro znam cię tylko tu? xD.
      Okej :D.

      OKEJ, W KOŃCU BĘDZIE!!!

      Xoxoxoxo
      Annabell <3

      PS. Oki ^^

      Usuń
    6. I jeszcze jedno Susan: co ty czytasz? *lenny face*
      xoxo
      Ann

      Usuń
    7. W Ontario jest obóz łałanakła(totalna porażka)
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    8. Wtf że co? :D. Nie słyszałam, ale śmieszna nazwa xD

      Usuń
    9. To se wpisz na jutjubie"totalna porażka " to będziesz miała.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
  6. Co do odgrywania postaci drugoplanowych to jest dosyć dobrze.
    Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdiagnozowano zgon, przyczyna: brak weny.
    A teraz na poważnie: żyjesz Annabell?
    A może się obraziła?????
    Zwykle szybciej odpowiadała.
    Zastanawiające.
    Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz ;-;.
      ALE ŻYJĘ!
      Żadnego zgonu, śmierci nie zdiagnozowano, wszystko ok xd.
      xxxxxx
      A.

      Usuń
    2. Czyli umarła.XD
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    3. Brak internetu to dla blogera prawie jak śmierć.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    4. Dobra, przyznaję, praktycznie umarłam -.-
      Ale jeszcze wrócę do żywych ;-;
      Buziakiii
      Ann

      Usuń
  8. Pomorskie ma ferie zimowe, Annabell pewnie wyjechała: (
    A ja mam za dwa dni(wielkopolskie).
    Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie mam wcale :C

      Usuń
    2. Masz smutne życie : (
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    3. [*] <----- dla twoich zniszczonych marzeń ;(

      Usuń
    4. Podziękował :D
      ...
      Ale za to odbijam sobie prawie 4-ema miesiącami wakacji ^.^

      Usuń
    5. No tych 4 miesięcy wakacji to ci zazdroszczę akurat :D

      Usuń
  9. To jest takie krótkie, że aż się zdziwiłam, nawet nwm jak skomentować, bo mało tu momentów, więc napiszę, że pająki na twarzy fuj, a ktoś dusi kogoś folią w tv. Hmmm, tylko ja nigdy nie miałam snu, w którym nie mogłam się ruszać, albo wiązało się to z ogromnym wysiłkiem? Kiedyś musiałam biegać i było to trudne, ale nie aż tak.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Mam nadzieję na lepsze życie,
    Beton.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wieeeem, jestem be, nieładnie, fuj i w ogóle xD.
      Pająki też fuj. Ble.
      Xoxoxo,
      Ja też xD
      Annabell di Angelo

      Usuń
    2. Btw. Folią dusił facet z rozdwojeniem jażni, który w razie zagrożenia z takiego miłego uczynnego chłopaka zmieniał się z zimną sukę, która zwabiała facetów do siebie do pokoju, pozwól, że daruję sobie dalszy opis, a na końcu zabijała, a rano ten biedak nie wiedział co się stało i znajdował trupa w szafie :D
      Pozdrawiam,
      Beton

      Usuń
    3. To było przeciekawe i piękne, Betonie. Bardzo mi to pomogło w życiu xDD

      Usuń
  10. Annabell, kiedy masz urodziny?
    16 lutego?
    Czy marca?
    Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo się zastanawiam kiedy ci złożyć życzenia.
      Pozdrawiam Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    2. Och, to miło z twojej strony :3. Dzięki ^^
      Xoxo,
      Annabell di Angelo

      Usuń

Witaj, strudzony wędrowcze!
Bardzo mnie cieszy, że kliknąłeś, aby dodać komentarz. Nie wstydź się swojej opinii; pisz szczerze i często!