poniedziałek, 8 sierpnia 2016

ROZDZIAŁ VI

Witam, cześć i czołem, moi mili. Nadszedł dzień, w którym ukaże Wam się... rozdział VI !! 
Oznajmiam też, iż jest to najdłuższy rozdział, jaki kiedykolwiek napisałam. Zajął mi całe dziewięć stron A4, także wiecie xD.
Miłego czytania i w ogóle.
Enjoy ;).

Rozdział VI

*Oczami Natalie*

 - Natty, zbieraj się! Idziemy na kolację - zawołał do mnie Will, Zbierając rodzeństwo w grupkę przed domkiem.
 - Nie czekajcie na mnie! Idźcie już, ja zaraz dojdę - krzyknęłam do niego, wiążąc w pośpiechu włosy w warkocz. Zdawałam sobie sprawę, że czekali już tylko na mnie; wszyscy moi bracia i siostry czekali na zewnątrz.
  Will wzruszył ramionami.
 - Okej, jak wolisz.
 - Tylko potem nie narzekaj, jeśli wszystko będzie zjedzone - wtrącił Wayne, mój starszy brat.
  Wayne miał siedemnaście lat, metr dziewięćdziesiąt pięć wzrostu, krótko przystrzyżone czarne włosy i czekoladowe oczy, niemalże identycznej barwy co jego skóra, a także olśniewająco białe zęby, które często można było zobaczyć, gdy się uśmiechał. Nie był całoroczny - przyjeżdżał jedynie w wakacje, a to lato było jego czwartym w Obozie Herosów. Zawsze górował nad innymi - miał posturę koszykarza -, również nad naszym grupowym. Z początku bardzo to denerwowało Willa, jednak Wayne to spokojny człowiek i nigdy nie lubił wdawać się w konflikty, czego tak obawiał się grupowy naszego domku. Wręcz przeciwnie: Will i Wayne prędko się zaprzyjaźnili.
  Teraz również, wychodząc, z uśmiechem rozpoczęli nową rozmowę. Nie przysłuchiwałam się, ale kątem oka zauważyłam, jak żartobliwie tarmoszą sobie włosy, przekomarzają się i lekko popychają. Uśmiechnęłam się do siebie i w tym momencie skończyłam czesać włosy.
  Szybko zawiązałam moje ulubione i dość już znoszone miętowe trampki, po czym wybiegłam na świeże powietrze. Ruszyłam biegiem w stronę stołówki. Po drodze spotkałam braci Hood'ów, synów Hermesa, którzy nagle zaczęli się interesować moim nowym zegarkiem, a także Lou Ellen biegnącą na kolację.
 Po krótkiej chwili dotarłam do kantyny i usiadłam na swoim miejscu przy stoliku siódmym. Sięgnęłam po szklankę i powiedziałam wyraźnie:
 - Czarna herbata z cytryną i miodem.
  W moim kubku od razu pojawił się napój. Następnie nałożyłam sobie na talerz sałatkę grecką i devolay'a. Tradycyjnie wstałam od stołu i poszłam złożyć bogom ofiarę. Pomodliłam się do mojego taty i do Ateny, prosząc, by pomogła mi trochę w strategii bitewnej. Nie za dobrze sobie z nią radziłam, zwłaszcza ostatnio, dlatego mała pomoc ze strony bogini na pewno by mi nie zaszkodziła.
  Gdy wróciłam do swojego stolika, wzięłam kęs jedzenia i spojrzałam dyskretnie w kierunku stołu trzynastego. Siedział przy nim Nico di Angelo, pochylony nad jedzeniem. Mogłam mu się teraz nieco lepiej przyjrzeć.
  Miał na sobie ciemnoszarą koszulkę z krótkim rękawkiem, czarne jeansy i ciężkie wojskowe buty w tym samym kolorze. Pod opiętą bluzką wyraźnie rysowały się linie jego mięśni. Nie był napakowany, jak kolesie od Hefajstosa czy Aresa, tylko szczupły i umięśniony, ale widać było, że brakuje mu kilku kilogramów. Jego policzki były lekko zapadnięte, pod oczami miał cienie. Mimo to prezentował się dobrze. Czarne włosy miał tradycyjnie ułożone w artystyczny nieład, co, jak zawsze, wydało mi urocze i atrakcyjne. Kilka samotnych kosmyków opadło mu na oczy. Odgarnął je z rozdrażnieniem. Z jego czarną niczym węgiel czupryną silnie kontrastowała blada cera, lecz te wszystkie kontrasty w jakiś dziwny sposób ze sobą współgrały. Miał delikatnie zarysowane usta, obsydianowe oczy zdobiły długie czarne rzęsy, a jego rysy były eleganckie, jak u księcia. Z kolei sposób, w jaki się poruszał, był subtelny, pełen gracji i wdzięku.
  Patrząc na niego, przestałam jeść i nieświadomie zaczęłam bawić się widelcem, co od razu zauważyła Sabrina:
 - Halo, ziemia do Natalie. - Pomachała mi ręką przed oczami.
 - Co? - spytałam, otrząsając się z zamyślenia. - Coś mówiłaś?
 - Tak, mówiłam. Pytałam się, dlaczego tak się w niego wpatrujesz. Chyba ci się nie podoba, co?
  Przewróciłam oczami.
 - Sabrina, czy to, że raz na niego spojrzałam, musi od razu oznaczać, że mi się podoba?
 - To spojrzenie wyrażało więcej niż tysiąc słów - rzekła ze złośliwym uśmieszkiem.
  Roześmiałam się.
 - Nie, Sabi, nie. On mi się nie podoba.
 - Czyżby nie był w twoim typie?
  Otworzyłam usta, po czym je zamknęłam. Po chwili odezwałam się:
 - No dobrze, może i jest w moim typie...
 - Ha! Wiedziałam. - Znów się uśmiechnęła i zagryzła widelec. Mały diabeł.
 - ...ale zbyt krótko go znam, żeby już... no, wiesz - dokończyłam.
 - Żeby go pokochać? - Sabrina chwyciła się teatralnie za serce.
 - Dokładnie. Widzisz? Nie tak trudno to zrozumieć.
  Kolację dokończyłyśmy w ciszy.

***

  Po skończeniu posiłku udaliśmy się na ognisko. Usiadłam w pierwszym rzędzie obok Willa, a mój drugi brat, Austin, przyniósł nam upieczone kiełbaski. Cóż, kolacja nam nie wystarczyła. Ale widzicie, jednym z atutów, które odziedziczyłam po Apollu, może nieco dziwnym, lecz za to bardzo praktycznym, jest, jakby to ująć... wiecznie zgrabna sylwetka. Serio, nieważne, ile bym zjadła, zawsze będę ważyła mniej, więcej tyle samo.Mogę jeść, jeść i jeść. I jeszcze nigdy nie miałam nadwagi.
  Dzięki, tatku.
  Po skończeniu posiłku sięgnęłam po serwetkę i wytarłam nią usta oraz dłonie. Po mojej lewej stronie usiadł Austin, z kolei Will wziął gitarę i zagrał parę melodyjnych akordów. Głośne rozmowy i śmiechy, które dotąd rozbrzmiewały, przemieniły się w cichutkie szmery i szepty. Wszystkie oczy zwróciły się w kierunku mojego brata.
  Will zamknął oczy, a jego palce zaczęły gładko przesuwać się po strunach. Melodię, którą grał, rozpoznałam niemalże od razu. Była to piosenka, którą często śpiewaliśmy przy ognisku. Nosi tytuł ,,Country Roads".
  Wraz z synem Apolla zaczęli śpiewać inni obozowicze. Z każdym kolejnym słowem piosenki słychać było coraz więcej dołączających głosów, a gdy mój brat dotarł do refrenu, postanowiłam również się przyłączyć. Will uśmiechnął się do mnie promiennie, tak, jak potrafią tylko dzieci Apolla. Mój cichy śpiew zanikał wśród chóru innych głosów. Ludzie kołysali się na boki, a ja zaczęłam powoli rozglądać się dookoła. Zobaczyłam Percy'ego Jacksona rozmawiającego ze swoim bratem, cyklopem Tysonem, który przybył do nas jakąś godzinę temu, tuż przed kolacją, oraz Clarisse i Chrisa, siedzących nieco na uboczu. Chłopak szeptał coś do ucha córce Aresa, a ta uśmiechała się pod nosem. Jednak w pewnym momencie gwałtownie się od niego odsunęła i trzepnęła go w ramię, nagle rozzłoszczona. Chris, widząc jej reakcję, zaczął się śmiać i zgarnął ją w ramiona, ponownie do niej przemawiając. Po chwili Clarisse znów się uśmiechała.
  Zobaczyłam również Rachel, która rozmawiała z jakąś małą jasnowłosą dziewczynką, mającą na oko jakieś dziesięć lat. Wyrocznia gestykulowała żywo, robiąc wielkie oczy, a blondynka śmiała się głośno, słuchając jej opowieści.
  Byli też Jason Grace i Piper McLean - kolejna zakochana para - którzy po prostu trzymali się za ręce. Córka Afrodyty zatraciła się w śpiewie, ale jej chłopak siedział nieruchomo, z głową opartą o rękę, całkowicie w nią wpatrzony. W pewnym momencie syn Jupitera zgarnął jej włosy z twarzy, a ona spojrzała na niego i uśmiechnęła się lekko.Wtedy Jason pochylił się do niej, a ja uznałam, że powinnam odwrócić wzrok.
  Powędrowałam spojrzeniem na tyły zgromadzenia. W ostatnim rzędzie siedział Nico. Obracał w ręku jakiś czarny przedmiot, który błyszczał lekko w świetle płomieni. Nikt obok niego nie siedział, a on sam wyglądał dość smutno i ponuro.
  Przestałam śpiewać. Zrobiło mi się go trochę żal. Wydawał się taki samotny. Nie śpiewał, tylko patrzył na przedmiot w swoich dłoniach, powoli go obracając, a jego ramiona jakby wbrew jego woli uginały się pod ciężarem tej niewidzialnej siły, która go przygniatała. Skrzywiłam się lekko. Wszyscy byli tacy radośni i szczęśliwi. Więc dlaczego on jedyny miał być smutny?
  Niewiele myśląc, podniosłam się na nogi.
 - Hej, dokąd idziesz? Dobrze się czujesz? - spytał Austin, zdziwiony i zmartwiony. No tak. Zwykle zostawałam do końca ogniska, stale siedząc w jednym miejscu. Pewnie pomyślał, że idę do domku lub, że źle się poczułam. Zaledwie cztery dni temu wyszłam ze szpitala, także miał prawo się martwić, ale i tak poczułam zirytowanie.
 - Tak, tak, nic mi nie jest - odparłam i przewróciłam oczami.
 - Nie jest ci słabo?
 - Austin, wszystko gra. Naprawdę. Czuję się świetnie. Muszę iść tylko coś załatwić, nie martw się.
 - No dobra. Ale w razie czego wołaj. Od razu przybiegnę. - Mrugnął do mnie.
  Chciałam zajść Nica od tyłu, tak, żeby mnie nie widział, więc poszłam okrężną drogą. Po chwili znalazłam się za nim i wyciągnęłam rękę w jego stronę...
  W kolejnej chwili leżałam przygwożdżona do ziemi, przygnieciona jego ciałem. Jęknęłam cicho, ponieważ jego łokieć boleśnie wbijał mi się w plecy, a moja lewa ręka, którą wykręcił do tyłu, mocno doskwierała.
  Nagle puścił mnie, równie szybko i cicho jak wcześniej zaatakował i spojrzał na mnie uważnie, ale też z nieskrywanym zaskoczeniem, niedowierzaniem i... chwila. Czy on się zaczerwienił?
  Uświadomiłam sobie, jak niekomfortowa i niezręczna była ta sytuacja, tym bardziej, że chłopak przywierał do mnie całym ciałem, co dopiero po chwili sobie uświadomiłam.
  Poczułam, jak po moich policzkach powoli rozlewa się rumieniec.
 - Natalie? - spytał Nico, odsuwając się ode mnie z zakłopotaniem. - Co ty tu robisz?
 - A jak myślisz? Przyszłam tylko, żeby pogadać, idioto - fuknęłam na niego, rozmasowując obolałe ramię. - Bogowie, ale mi przywaliłeś. Myślałeś, że jestem cyklopem, czy co?
  Zaśmiał się cicho.
 - Nawet jeśli, to bardzo ładnym cyklopem. - Nico przyjrzał mi się z lekkim uśmiechem.
  Przez chwilę nic nie mówiliśmy, tylko się sobie przypatrywaliśmy. Zaraz jednak Nico podał mi rękę i pomógł wstać.
 - Przepraszam. Nie wiedziałem, że to ty.
 - W porządku. - Machnęłam na to ręką.
 - Chodź, usiądźmy - zaproponował chłopak i wskazał na pustą ławkę.
  Zajęliśmy miejsca i zaczęliśmy rozmawiać. Z początku syn Hadesa odpowiadał na moje pytania zwięźle, z rezerwą, jednak po chwili rozluźnił się nieco. Zaczął się też uśmiechać.
  Miło się z nim rozmawiało, ale moje myśli i wzrok co chwilę odbiegały w kierunku przedmiotu, który chłopak zaciskał w dłoni.
  W końcu ciekawość wzięła górę nad taktownością i zapytałam:
 - Co to takiego?
 - Hm?
 - To, co trzymasz w ręce - uściśliłam.
 - Ach, o to ci chodzi. - Odsłonił przedmiot i - po chwili wahania - podał mi go, zagryzając lekko wargę.
  Wzięłam go delikatnie w ręce. Jak się okazało, była to figurka. Na czarnym piedestale stał mężczyzna odziany w ciemną szatę, z koroną z kości na głowie. W jednej ręce trzymał berło koloru hebanu, w drugiej zaś klucze, a obok jego stóp rozkwitały narcyzy. Był smukły i ponury, lecz też niezwykle dostojny i królewski. Na piedestale widniał napis, który ciężko było mi rozszyfrować z powodu tak zwanej dysleksji, którą posiada większość herosów, ale i tak domyśliłam się, kogo przedstawia figurka.
 - Hades - rzekł Nico, uprzedzając mnie. Kiwnęłam głową.
 - Twój ojciec - dodałam. - Skąd ją masz?
 - Dostałem dawno temu od siostry - powiedział ostrożnie.
 - Od... - Starałam się przypomnieć sobie jej imię. - Hazel! Tak? Ona ma tak na imię, prawda? - dopytywałam, coraz mniej pewna, czy nie pomyliłam jej z kimś innym.
 - Tak, to jej imię, ale nie o nią mi chodziło.
  Zmarszczyłam brwi.
 - Czyli jest coś, o czym nie wiem?
 - Owszem. Jest całe mnóstwo rzeczy, o których nie wiesz.
  Uśmiechnęliśmy się oboje - on leciutko, pokazując, że nie jest zły o moje pytania, ja z lekkim rozbawieniem i ulgą; nie chciałam, żeby Nico był na mnie zły, nie chciałam też go obrazić, co czasami przez moją nadmierną ciekawość się zdarzało.
 - Ładna jest - powiedziałam jeszcze i mu ją oddałam.
 - Dzięki. Szczerze mówiąc... mam ich całą kolekcję - wypalił, czerwieniejąc.
 - Serio?
 - Tak. Kiedyś grałem w taką grę, nazywa się ,,Magia i mit". Gdy byłem dzieckiem, miałem na jej punkcie fioła. Jedyną figurką, której nie miałem, była właśnie ta. Do całości brakowało mi jedynie Hadesa. Moja siostra, Bianca... - odchrząknął, - dołączyła do Łowczyń i wyruszyła na misję, w której zginęła.
 - O bogowie, Nico... strasznie mi przykro. Przepraszam, gdybym wiedziała, nie pytałabym.
 - Nie, nie, w porządku. Wiesz, czuję od jakiegoś czasu potrzebę, żeby się komuś wygadać, więc jest spoko.
 - Kiedy to się stało?
 - Cztery lata temu. W każdym razie, ostatnim życzeniem Bianki przed śmiercią, było przekazanie mi tej figurki. Potem spaliłem je wszystkie, łącznie z kartami z kolekcji. - Przełknął ślinę.
 - Dlaczego?
 - Hm... w sumie, to... nie wiem. Chyba jej śmierć tak na mnie wpłynęła.
 - Rozumiem - powiedziałam powoli. Zaraz jednak zmarszczyłam brwi. - Moment. Mówiłeś, że je masz.
 - Bo je mam.
 - Ale przecież je spaliłeś.
 - Owszem.
 - Więc skąd je znowu wytrzasnąłeś?! - spytałam sfrustrowana, nic nie rozumiejąc.
 - W listopadzie zeszłego roku ojciec mi je zwrócił. Nie jestem pewien jak to się stało, ale wyglądają identycznie jak te, które spaliłem. Jedna karta ma nawet identyczną plamę po soku porzeczkowym. - Uśmiechnął się.
 - Wiesz, on jest bogiem. Pewnie przywrócił je z popiołów - podsunęłam.
 - Tak, pewnie tak. Zastanawia mnie tylko dlaczego to zrobił.
 - Może chciał ci dać prezent?
 - Tak po prostu? - Nico nie wyglądał na przekonanego.
 - No, wiesz...
 - Przyznajmy otwarcie, że boscy rodzice nie są idealni - rzekł chłodno. - Hades też nie. Choć rzeczywiście, ostatnio stara się bardziej niż zwykle, ale i tak wydaje mi się trochę podejrzane, że nagle daje mi prezenty. I to w dodatku nawiązujące do mojej przeszłości.
  Nie wiedziałam, co na to odpowiedzieć, więc siedziałam cicho.
  Mimo że byłam ciekawa, kim była Bianca, jak wyglądała, jak zginęła i jeszcze całego mnóstwa innych ,,jak", wolałam nie dopytywać. To nie była moja sprawa. Już i tak dziwnie się czułam z tym, że Nico zechciał właśnie mi to opowiedzieć. Nie mówię, że to nie było miłe, poczułam się w pewnym sensie wyróżniona, ale to, że się tak przede mną otworzył, było wbrew wszystkiemu troszkę krępujące. Wiedziałam już, że akurat Nico di Angelo rzadko kiedy w ogóle rozmawiał z ludźmi, a co dopiero mówił o tak prywatnych i bolesnych tematach. Było to o tyle dziwniejsze, iż poznaliśmy się całkiem niedawno.
  Z drugiej strony rozumiałam, że potrzebował wsparcia. Kogoś, kto go wysłucha. Osoby, której mógłby powiedzieć o rzeczach, o których boi się nawet myśleć. Przecież wszyscy potrzebujemy kogoś takiego.
  Najwyraźniej, może nawet nieświadomie, Nico wybrał mnie na taką osobę, przynajmniej na jakiś czas. Miałam tylko nadzieję, że dobrze się spiszę w tej roli.
 - Wiesz - zaczęłam po chwili ciszy, - mój tata... jeszcze nigdy go nawet nie widziałam.
 - Typowe - rzekł, kiwając smutno głową.
 - Ale może kiedyś go spotkam.
 - To całkiem możliwe.
 - Może sam się mną zainteresuje.
 - To już mniej możliwe.
  Spiorunowałam go wzrokiem.
 - Nawet pomarzyć nie dasz.
 - No co? - Podniósł ręce. - Jestem szczery.
  Przewróciłam oczami.
 - Och, tak w ogóle, pokażesz mi kiedyś tę swoją kolekcję?
 - Z ,,Magii i mitu"?
 - Mhm.
 - Pewnie, czemu nie - odparł z uśmiechem. - Możesz wpaść jutro lub pojutrze na którejś przerwie. O ile ci się chce.
 - Chce mi się. - Uśmiechnęłam się szeroko.
 - Okej, to jesteśmy umówieni.
 - Na zwiedzanie muzeum figurek.
 - Jakże interesująco to brzmi.
 - Poznam kolejną mroczną tajemnicę Nica di Angelo.
  Parsknął śmiechem.
  Siedzieliśmy i rozmawialiśmy ze sobą aż do końca ogniska. W końcu jednak Chejron kazał nam rozejść się do domków, toteż pożegnałam się z synem Hadesa i poszłam do siebie.
  Tej nocy zasnęłam z uśmiechem na ustach.


**********************************************


Voilà! Rozdział VI gotowy - i to nawet na czas xD.
Piszcie w komentarzach, czy Wam się podobało. Wypiszcie mi wszystkie błędy i niezgodności, jakie tylko znajdziecie, ale mówcie też, które fragmenty najbardziej przypadły Wam do gustu :D. Och, tak w ogóle, kto jeszcze oglądał ,,Dziewczynę w czerwonej pelerynie" na TVN ? xd
Trzymajcie, się, herosi!
Czytajcie.
Komentujcie.
Obserwujcie.
I czekajcie na dalsze rozdziały!! ;).
Dobranoc i miłej resztki wakacji! Odpoczywajcie, póki możecie :D.

xxxxxxxx
Annabell di Angelo

22 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Dobra przechodzę do sensownego komentarza, ale musiałam się pochwalić. Piszę to o 01:05 siedząc u przyjaciółki, więc jestem totalnie nieprzytomna.

      Ten rozdział był genialny. Ale krótki -.- Dobra, po prostu piszesz krótkie rozdziały. Sama też takie piszę, ale zostawiłaś mnie z takim niedosytem. CHCĘ WIĘCEJ!

      Ale rozdział był superzajebisty. Serio

      Czekam na nexta

      Susan ♥

      Usuń
    2. Witaj :D.
      Dziękuję <3. Aaach... tak, wiem. Długość jest moją piętą achillesową xd. No niestety, tak po prostu mam xD. Wieeeem, postaram się teraz częściej wstawiać :D. Wena wróciła, czasu mam dużo - a chęci jeszcze więcej ^^.
      Bardzo dziękuję <3.

      Dozo ;*
      Annabell di Angelo

      Usuń
  2. Hej kochana!
    Łał! Coś wstawiłaś! Sukces! Jestem z ciebie dumna!
    Świetny rozdział, ale taki krótki... nie żebym ja pisała dłuższe ;)
    Dziękuję za nominację. Odpowiem jak znajdę trochę czasu.
    Przy okazji zqpraszam Cię na mój nowy rozdział i reaktywowanego bloga.
    Pozdrawiam i liczę, że następny rozdział będzie dłuższy
    Evilcat ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj, Kocie ty mój!!
      Yeah, dzięki! Wreszcie, nie? xD.
      Szczerze mówiąc, to owszem, piszesz dłuższe xD. Ale dziękuję za pochwałę :3.
      No ja czekam, więc wiesz ;D.
      Już przeczytałam i jest super *.* :D.
      Ja też mam taką nadzieję ;-;

      xxxxxx
      Annabell di Angelo

      Usuń
  3. Nie wydawało mi się to długie. Przeczytałam raz dwa. Bardzo fajne. Kurczę, serio mi się podobało, ale jestem w tym tygodniu tak Malo konstruktywna. W dodatku na wyjeździe mam tylko komórkę. Następny komentarz będzie dłuższy. Slowo herosa. Ale bardzo fajny rozdział, szczególnie moment, w ktorym Nico zareagował instynktownie ja rozłożył na łopatki. To chyba tyle. Wracam pod koniec wakacji wiec do tego czasu nie będę komentować.
    Pozdrawiam,
    Mentrix

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Egh -.- czyli jednak tylko mi się wydawało, że był długi. No cóż. trzeba będzie nad tym popracować xD.
      Dzięki :3. Spoko, w porządku, cieszę się, że w ogóle skomentowałaś ;). Hehe, zabawnie mi się to pisało xD. Fajnie, że ci się podobało ^^.
      To do zobaczenia (napisania) :D.

      Xoxo ;*
      Annabell di Angelo

      Usuń
  4. Powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem. Rozdział jest naprawdę świetnie napisany i bardzo szybko go przeczytałam. Szczególnie podobał mi się moment jak Natalie zapatrzyła się na tego chłopaka ^^ Pozdrawiam!
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że przyszłaś :). Ooo, jak miło ^^. Tak, ten moment był słodki... :3.
      Xoxo ;*
      Annabell di Angelo

      Usuń
  5. Na sam początek te złe rzeczy, by te miłe były jeszcze lepsze
    chyba z dwa razy jakieś powtórzenie było. Ale to wszystko.
    Moje oczy umierają, po chyba 10 minutach prób ściągnięcia soczewek, więc białe tło strasznie rani moje oczy.
    Ale co do rozdziału
    Ja nie wiem co zrobiłaś w te dwa miesiące, ale wow! jest o wiele lepiej. Przyjemnie się czytało
    tylko moment
    Czy Sabrina to nie była ta co nienawidziła Nico? o.O
    *tak mam problem z spamiętaniem imion xD*
    No cóż... Życzę weny, udanych wakacji, które wciąż trwają! Wszystkich słodyczy jakich zapragniesz i w ogóle wszystkiego xD
    Co zobaczenia
    Laciata <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, dobra... przygotowuję się psychicznie...
      Dobra. Gotowa!
      ...
      Aha, okej xD. To dobrze, że jest tak mało minusów :D ^^.
      Uuu, rozumiem twój ból ;-;. Co prawda ja nie mogę jednak nosić soczewek, bo po paru minutach ich noszenia mdleję, ale i tak rozumiem ból po ich ściągnięciu xD.
      Hahaha, rany, dziękuję!! :D. Poprawiłam się, super ^^.
      Tak, to dokładnie ta sama Sabrina. I ona dalej nie lubi Nico, dlatego tak dokuczała Natalie. To taki mały diabeł, którego uwielbiam, wzorowany w pewnym stopniu (nie w całości) na mojej przyjaciółce :3.
      Dziękuję i nawzajem :D.

      Xoxo ;*
      Annabell di Angelo

      Usuń
  6. Cierpliwie czekam, i czekam, i czekam, i czekam, że przyjdzie nowy rozdział! I niczym Roszpunka doczekała się zejścia z wieży i nowych dni, tak ja doczekałam się rozdziału. Nowa para się rozkręca (powinnaś wstawić jakiś plot twist, bo za łatwo rozgryźć, kto tu będzie romansował, no chyba, że masz już coś w planach) podryw na figurki zawsze spoko("hej, chcesz zobaczyć moje figurki"), a w tle świntuszący Percy. Bezcenne. W każdym razie ja tak to odebrałam xD Brakuje mi tylko Sabriny, krzyczącej na pół stołówki "co? Fajny, nie? Tak myślałam, że masz emofetysz", ale chyba jednak lepiej, że tak nie zrobiła xD. Tak czy siak rozdział super, uśmiałam się jak dzika gęś.

    Pozdrawiam,
    Beton

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekałaś, czekałaś, czekałaś i w końcu się doczekałaś! Rozkręcają się, a jakże (spoko, spoko, ja już planuję takie plot twisty od dawna. I niedługo wcielę je w życie :3). Haha, si, podryw na figurki sprawdza się zawsze. Zwłaszcza, kiedy ich oglądanie proponuje taki ktoś jak Nico ^^. Percy? Chyba chodziło o Chrisa :D. Hehe, świntuszek :3.
      Hahahhahhha xDD. Wybacz, mam nagły wybuch śmiechu na twoją wzmiankę o Sabrinie xD. "co? Fajny, nie? Tak myślałam, że masz emofetysz" - daję wielką okejkę :D. Kto wie, może nawet to kiedyś wykorzystam xD.
      Hm. Dzika gęś musi się śmiać... dziko xD. Nie no, fajnie, fajnie, cieszę się, że ci się podobało :D.

      Buziaki :*
      xxxxxx
      Annabell di Angelo

      Usuń
  7. No, to jestem! Muszę powiedzieć, że Twój tekst czyta się bardzo szybko i przyjemnie :) Podoba mi się, że tworzysz tak wyraziste, rozbudowane postaci - każdy przeszłość, osobowość, a przy tym nie jest to sztuczne i nachalne. Super :) Co do Natalie, to na razie jestem raczej skłonna ją polubić, aczkolwiek zobaczymy, jak to wszystko dalej się potoczy :) Co jeszcze? Bardzo podobała mi się scena z jednym z poprzednich rozdziałów, w której Bianca stanęła przed swoimi trzema żywotami. Świetne, bardzo nastrojowe i przegenialna końcówka. W ogóle to ciekawi mnie też, co się stało z Annabeth. Co do tego rozdziału, to uważam, że rozmowa Natalie z Nico była cudowna. Urocza wręcz :) Jak jej opowiedział o figurkach i Magii micie, i Biance, i jak ona chciała zobaczyć jego kolekcję... Aw... Jestem bardzo ciekawa, jak rozwinie się ich relacja. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy i życzę weny!

    Pozdrawuam,
    Lakia

    PS
    Przepraszam za krótko komentarz, ale prawko wzywa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yeah, przyszłaś ^^ :D.
      Och, jak miło. Weź, bo się zarumienię :3. Dziękuję :).
      Co do Natalie, to jeszcze nie jestem pewna, czy zrobić z niej towarzyszkę któregoś z bohaterów, zdrajcę obozu, czy, bo ja wiem, zwyczajną zdzirę. Wszystko się jeszcze okaże :D.
      Łooooo, dzięki :D. Ten rozdział z Biancą jest w sumie moim ulubionym. Przyjemnie się go pisało :). Hehe. A Annabeth to jest wielgachna tajemnica, która wyjaśni się w późniejszym czasie :3.
      Oooo, dzięki <3. Starałam się xD. Dzięki! ;).

      Xoxo ;*
      Annabell di Angelo

      PS. Spoko, życzę powodzenia! :D

      Usuń
    2. Oczywiście, że przyszłam :) Na szczęście są wakacje, więc człowiek może się zajmować się ważnymi rzeczami, a nie pierdołami w stylu szkoły. Albo studiów... Boże, robi mi się słabo, jak o tym pomyślę...
      O, ja ci powiem, wymieszaj wszystkie opcje - niech z kimś będzie, a potem zdradzi Obóz, przez co zostanie zwyczajną zdzirą. No i już, problem rozwiązany :) I to by było bardzo ciekawe!
      Zdecydowanie widać było, że przyjemnie ci się pisało tamten rozdział :) No, to ja się uzbrajam w cierpliwość co do Annabeth... Ale nie mogę się doczekać, aż to wyjdzie.
      Proszę bardzo! Cała przyjemność po mojej stronie :)

      Pozdrawiam,
      Lakia

      PS
      Jeszcze nikogo nie przejechałam, to chyba najważniejsze, nie? ;P

      Usuń
    3. Uuu, przed tobą już studia? Nie przejmuj się - zaczyna się najlepszy rozdział twojego życia! ;)
      Haha, nie wiem, czy dałabym radę aż tyle zrobić, ale owszem, to zdecydowanie byłoby ciekawe :D.
      Uzbrajaj się, uzbrajaj. Będziesz musiała jeszcze sporo poczekać xD. Ale mam nadzieję, że czekanie będzie tego warte ;).

      Xxxxx
      Annabell di Angelo

      Usuń
    4. PS. To jest bardzo dobry znak! ;D

      Usuń
    5. Tak, ja już jestem po "strasznych" maturach, a od października wiszą nade mną studia... Chociaż jeszcze nie wiem jakie, bo dostałam się na taki uroczy cud, gdzie sami układamy plan zajęć, a ja rozważałam już robienie dyplomu już chyba ze wszystkiego, od kognitywistyki po hetytologię, i zwyczajnie nic nie ma sensu... Ja chcę z powrotem do liceum... Ale przynajmniej wrzesień mam wolny :D
      Wiesz, myślę, że we właściwym momencie historia sama ci podpowie, w którym kierunku ją poprowadzić. To wychodzi naturalnie :) Mi w praktyce nie wychodzi połowa rzeczy, które planuje, a za to połowa wychodzi jakoś sama z siebie, bez planowania. Bo po prostu tak wyszło i tak mi podpasowało ;)
      Bez czekania to w ogóle nie ma frajdy :) Na pewno będzie warto!

      Usuń
    6. O rany, pewnie ciężko ci to ogarnąć xD. Nie wyobrażam sobie jak na razie matury, a co dopiero studiów! Ale spoko, Lakia. Nie taki wilk straszny jak go malują ;)
      Chyba masz rację. W sumie, jakby się nad tym zastanowić, większość rzeczy robię spontanicznie ;). Niech tak zostanie również w przypadku opowiadania.
      Oby było warto! :).

      Usuń
  8. LBA LECO!
    http://internetowypamietniksusan.blogspot.com/2016/08/lba-13.html
    Odpowiadaj :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Juhu, jeszcze więcej do roboty mam teraz xD. Ale dziękuję bardzo!! :D.
    Xoxo :*
    Annabell di Angelo

    OdpowiedzUsuń

Witaj, strudzony wędrowcze!
Bardzo mnie cieszy, że kliknąłeś, aby dodać komentarz. Nie wstydź się swojej opinii; pisz szczerze i często!