Ludzie, oklaski i brawa proszę, gdyż właśnie nadszedł długo wyczekiwany rozdział V !!
Ponownie przepraszam za tak długi brak rozdziału ;-; . Ale mam nadzieję, że ten wam to wynagrodzi :>.
So enjoy ;).
ROZDZIAŁ V
*Oczami Natalie*
- I jak się miewa nasza pacjentka? - spytała Sabrina z uśmiechem, wchodząc wraz z Willem do sali szpitalnej, w której się znajdowałam.
Odwzajemniłam uśmiech i odparłam:
- Jest o wiele lepiej, ambrozja i nektar robią swoje. Która godzina?
Will spojrzał na zegarek.
- Dochodzi trzynasta. Za chwilę zrobimy ci - miejmy nadzieję - ostatnie badania.
- Ostatnie? - spytałam zaskoczona, ale poczułam ulgę. Leżałam w szpitalu zaledwie dwa dni, lecz już zaczynałam odczuwać ogromną nudę i lenistwo, które mnie opanowywały. Miałam tylko nadzieję, że nie odbiją się one na moich treningach.
- Tak, ostatnie. - Will podszedł do mnie z wacikiem, strzykawką i wodą utlenioną. - Odsłoń ramię.
Posłusznie wykonałam polecenie i zwróciałam się do Sabriny:
- Czyli że wszystko już ze mną w porządku, tak? Jestem zdrowa?
- Tak, chociaż będziesz musiała jeszcze przez dzień czy dwa bardzo na siebie uważać - wiesz, lekkostrawna dieta, masz siedzieć jak najdalej od dymu i ognia, no i lepiej, żebyś się na razie nie przemęczała: nie biegaj, bo masz słabe płuca, a jeśli już musisz rozprostować kości, zrób sobie spacerek czy coś.
- Dobrze, mamo - prychnęłam ze śmiechem.
- Ej, ej, nie wyjeżdżaj mi tu z mamą. Po prostu się martwię. - Wzruszyła ramionami.
- Aww, jak słodko - uśmiechnęłam się. Sabi mrugnęła do mnie, po czym wyszła z pomieszczenia.
Po jakimś czasie Will pokazał mi moje wyniki badań. I rzeczywiście, wszystko było w porządku - byłam niemalże całkowicie zdrowa. Mój brat pozwolił mi wyjść ze szpitala, więc przebrałam się, spakowałam swoje rzeczy i wybiegłam na zewnątrz.
Na dworze padał ulewny deszcz z jednej, jedynej chmurki, która zwisła nad obozem, jednak pomimo tego było ciepło - słońce dalej świeciło i grzało. Niedaleko na niebie zauważyłam tęczę. Była już pora obiadowa, toteż niespiesznym krokiem ruszyłam w kierunku kantyny. Bardzo lubię taką pogodę - i kiedy moje włosy zmieniły się w mokre strąki, potrafiłam się jedynie uśmiechać.
Po wejściu do stołówki nałożyłam sobie na talerz obiad, po czym podeszłam do trójnogu i złożyłam ofiarę bogom. Pomodliłam się do mojego ojca i wróciłam do swojego stolika. Większość mojego rodzeństwa jadła już obiad. Zasiadłam na swoim miejscu i również zaczęłam jeść.
- Natty - zaczęła siedząca obok mnie Sabrina, - Will i Dave wpadli na pomysł, żebyśmy poszli wszyscy nad jezioro, po obiedzie. Co ty na to?
- A mówiąc ,,wszyscy" masz na myśli...
- Nasz domek. Cała rodzinka. Wiesz, po posiłku zwykle większość z nas ma godzinę wolną od ćwiczeń, ewentualnie pojawiają się wcześniej lekcje greki, angielskiego, matmy i tego typu, ale wszyscy, którzy mają w planie te przedmioty, już się z nich zwolnili. Zostałaś tylko ty.
- Wiesz, grekę mam dopiero o szesnastej...
- Wspaniale! - wykrzyknęła uradowana. - To co, ludzie? Wszyscy idą, tak?
W jej oczach widać było taką radość, że całe moje rodzeństwo zaczęło się zgodnie śmiać.
- No co? - fuknęła, ale zaraz także się uśmiechnęła.
- Tak, Sabi, wszyscy idziemy - odezwał się Will, obejmując ją ramieniem i uśmiechając się szeroko.
Przyjrzałam się im wszystkim uważnie i poczułam jakieś dziwne ciepło w środku. Pamiętam, jak ciężko było mi się przyzwyczaić do mojej nowej rodziny i jak trudne było zaufanie im, otwarcie się przed nimi. Gdy rok temu dotarłam tu pierwszy raz, byłam niezwykle skryta, zestresowana, nieufna. I zdziczała.
Było to spowodowane głównie tym, że sześć dni spędziłam sama w lesie, uciekając przed potworami i leśnymi stworzeniami. Po paru dobach skończył mi się prowiant i woda, które trzymałam razem z nożem, zapalniczką i latarką w brązowym podartym plecaku, więc musiałam sama zapewnić sobie jedzenie i picie. Po dwóch dniach, na wpół żywa, wycieńczona i odwodniona znalazłam rzekę. Postanowiłam, że będę poruszać się w jej pobliżu, by się nie zgubić i zapewnić sobie zapas wody. Poza tym, w rzece były ryby, na które zmuszona byłam polować. Nazrywałam długich, mocnych patyków, końce zaostrzyłam nożem. Na początku nie potrafiłam ich złapać. Ryby uciekały prędzej niż biegnąca lama. W końcu jednak, po wielu, wielu próbach mój ostry kij przebił rybie łuski. Z zadowoleniem rozpaliłam ognisko, a poszło mi to tak sprawnie, że długo jeszcze samej sobie nie mogłam się nadziwić. Aż żal mi było gasić płomienie.
W końcu jednak, szóstego dnia, w nocy, znaleźli mnie dwaj chłopcy, parę lat starsi ode mnie. Byli to Malcolm Pace, syn Ateny, i Will Solace, syn Apolla, a także - jak się później okazało - mój brat. Gdy zobaczyłam ich po raz pierwszy, przeraziłam się, ponieważ uznałam ich za potwory. Mieli ubrania w strzępach i byli gdzieniegdzie umazani krwią i brudem. Pewnie sama nie wyglądałam wtedy lepiej, jednak nic nie poradzę na to, że moja psychika była wtedy nieco... nadszarpana. Każdą napotkaną osobę brałam za stwora nie z tej ziemi.
Chłopcom trudno było mnie uspokoić. Bali się do mnie zbliżyć, gdyż nie chcieli, bym zrobiła krzywdę sobie lub im. Jednak po wielu próbach udało im się mnie opanować. Zaopiekowali się mną, opowiedzieli o bogach, potworach i Obozie Herosów, do którego zamierzali mnie zabrać, skrupulatnie wszystko wyjaśniając. Zapewnili mi też bezpieczeństwo - odkąd się pojawili, o wiele łatwiej było nam zabijać potwory, a także polować na zwierzynę. Z chłopcami spędziłam co prawda niecałe trzy dni, ale gdy dotarliśmy już do obozu, czułam między nami silną więź.
Co do mnie i Willa, ta więź pogłębiła się jeszcze bardziej, kiedy któregoś spokojnego wieczoru, gdy czytałam książkę w domku Hermesa, znienacka pojawił się nade mną symbol boga Apolla - złota lira otoczona wieńcem laurowym. Will był moim bratem. To oczywiście wyjaśniało wiele spraw, między innymi podobne rysy twarzy, to, że interesowały nas te same tematy oraz, że pomimo złotych włosów, olśniewającego uśmiechu i ogólnie atrakcyjnego wyglądu, nie czułam do Willa niczego więcej poza przyjaźnią, a... no cóż, przyznaję, że łatwo się zakochuję w przystojnych nastolatkach.
Poza tym, zawsze chciałam mieć starszego brata. Można by powiedzieć, że dzięki temu dziwnemu, świecącemu znaczkowi, który zawisnął nade mną tamtego wieczoru, spełniło się moje marzenie.
Patrząc teraz na nich wszystkich, rozmawiających ze sobą, roześmianych i szczęśliwych, czułam się tak, jakby nagle wszystkie puzzle znalazły się na właściwym miejscu, we właściwym czasie, z właściwymi ludźmi, tworząc właściwy obrazek.
- No dobra! - zawołałam, gdy skończyłam jeść. - Kończcie żarcie. Plaża na nas czeka!
Przyjrzałam się im wszystkim uważnie i poczułam jakieś dziwne ciepło w środku. Pamiętam, jak ciężko było mi się przyzwyczaić do mojej nowej rodziny i jak trudne było zaufanie im, otwarcie się przed nimi. Gdy rok temu dotarłam tu pierwszy raz, byłam niezwykle skryta, zestresowana, nieufna. I zdziczała.
Było to spowodowane głównie tym, że sześć dni spędziłam sama w lesie, uciekając przed potworami i leśnymi stworzeniami. Po paru dobach skończył mi się prowiant i woda, które trzymałam razem z nożem, zapalniczką i latarką w brązowym podartym plecaku, więc musiałam sama zapewnić sobie jedzenie i picie. Po dwóch dniach, na wpół żywa, wycieńczona i odwodniona znalazłam rzekę. Postanowiłam, że będę poruszać się w jej pobliżu, by się nie zgubić i zapewnić sobie zapas wody. Poza tym, w rzece były ryby, na które zmuszona byłam polować. Nazrywałam długich, mocnych patyków, końce zaostrzyłam nożem. Na początku nie potrafiłam ich złapać. Ryby uciekały prędzej niż biegnąca lama. W końcu jednak, po wielu, wielu próbach mój ostry kij przebił rybie łuski. Z zadowoleniem rozpaliłam ognisko, a poszło mi to tak sprawnie, że długo jeszcze samej sobie nie mogłam się nadziwić. Aż żal mi było gasić płomienie.
W końcu jednak, szóstego dnia, w nocy, znaleźli mnie dwaj chłopcy, parę lat starsi ode mnie. Byli to Malcolm Pace, syn Ateny, i Will Solace, syn Apolla, a także - jak się później okazało - mój brat. Gdy zobaczyłam ich po raz pierwszy, przeraziłam się, ponieważ uznałam ich za potwory. Mieli ubrania w strzępach i byli gdzieniegdzie umazani krwią i brudem. Pewnie sama nie wyglądałam wtedy lepiej, jednak nic nie poradzę na to, że moja psychika była wtedy nieco... nadszarpana. Każdą napotkaną osobę brałam za stwora nie z tej ziemi.
Chłopcom trudno było mnie uspokoić. Bali się do mnie zbliżyć, gdyż nie chcieli, bym zrobiła krzywdę sobie lub im. Jednak po wielu próbach udało im się mnie opanować. Zaopiekowali się mną, opowiedzieli o bogach, potworach i Obozie Herosów, do którego zamierzali mnie zabrać, skrupulatnie wszystko wyjaśniając. Zapewnili mi też bezpieczeństwo - odkąd się pojawili, o wiele łatwiej było nam zabijać potwory, a także polować na zwierzynę. Z chłopcami spędziłam co prawda niecałe trzy dni, ale gdy dotarliśmy już do obozu, czułam między nami silną więź.
Co do mnie i Willa, ta więź pogłębiła się jeszcze bardziej, kiedy któregoś spokojnego wieczoru, gdy czytałam książkę w domku Hermesa, znienacka pojawił się nade mną symbol boga Apolla - złota lira otoczona wieńcem laurowym. Will był moim bratem. To oczywiście wyjaśniało wiele spraw, między innymi podobne rysy twarzy, to, że interesowały nas te same tematy oraz, że pomimo złotych włosów, olśniewającego uśmiechu i ogólnie atrakcyjnego wyglądu, nie czułam do Willa niczego więcej poza przyjaźnią, a... no cóż, przyznaję, że łatwo się zakochuję w przystojnych nastolatkach.
Poza tym, zawsze chciałam mieć starszego brata. Można by powiedzieć, że dzięki temu dziwnemu, świecącemu znaczkowi, który zawisnął nade mną tamtego wieczoru, spełniło się moje marzenie.
Patrząc teraz na nich wszystkich, rozmawiających ze sobą, roześmianych i szczęśliwych, czułam się tak, jakby nagle wszystkie puzzle znalazły się na właściwym miejscu, we właściwym czasie, z właściwymi ludźmi, tworząc właściwy obrazek.
- No dobra! - zawołałam, gdy skończyłam jeść. - Kończcie żarcie. Plaża na nas czeka!
***
Dziesięć minut później szliśmy zgraną grupą w stronę jeziora, ubrani jedynie w stroje kąpielowe, z ręcznikami wziętymi pod ramię. Will mówił wcześniej, że powiedział o naszym wyjściu Chejronowi, z kolei nasz koordynator zajęć nie robił z tego większego problemu. ,,Macie wakacje - mówił. - To odpowiednia i prawdopodobnie jedna z nielicznych okazji, żebyście mogli wszyscy gdzieś razem wyjść, także korzystajcie i bawcie się dobrze. Tylko wróćcie na popołudniowe zajęcia!". Oczywiście, obozowicze często chodzą nad jezioro, ale zwykle w małych grupkach, liczących parę osób. Rzadko się zdarzało, żeby cały domek miał wolny czas na wspólne wyjście, a nawet jeśli, to nie zawsze rodzeństwo miało te same plany.
Postanowiłam jak najlepiej wykorzystać ten czas.
Moja siostra, Christina, blondynka o włosach niemalże białych, nieco dłuższych niż moje, czyli sięgających gdzieś do pasa, z wiecznym uśmiechem na twarzy i iskrzącymi się oczami, wzięła mnie pod ramię i pocałowała w policzek.
- Och, jak miło - zaśmiałam się. Christina nachyliła się do mnie.
- Mam do ciebie pytanie - rzekła konspiracyjnym szeptem. - Co myślisz o tym chłopaku od Afrodyty?
- A którym konkretnie? - wyszeptałam, zakrywając usta dłonią. - Bo wiesz, trochę ich jest.
Przewróciła zniecierpliwiona oczami.
- Mówię o tym nowym...
- O tym jedenastolatku?! - krzyknęłam cicho. - Christina...
- Och, oczywiście, że nie! I błagam cię, mów trochę ciszej! - wyszeptała. - Mam na myśli Seana...
- Uuu, nie za wysoko startujesz? W lutym skończył siedemnaście lat, ty masz dopiero piętnaście...
- We wrześniu szesnaście! - oburzyła się. - Poza tym, co ma wiek do miłości?... - dodała rozmarzona.
- O bogowie, bardziej byś się chyba nadawała na dziecko Afrodyty - zażartowałam.
- Och, nie, lepiej nie - odparła z lekkim niepokojem.
- Dlaczego? - spytałam zaskoczona. Na jej twarzy rozkwitł łobuzerski uśmiech. - Och, no tak - zaśmiałam się. - Gdybyś była córką Afrodyty...
- ...Sean byłby niedostępny - dokończyła z niewinnym uśmiechem. Ponownie się zaśmiałyśmy.
- No dobrze, to co o nim sądzisz? - spytała raz jeszcze. - W skali od jednego do... Och, zobacz, idzie tu! - pisnęła podekscytowana.
- Gdzie?
Wskazała palcem.
Sean Ryan, muskularny, opalony chłopak o miodowych włosach i niebieskich oczach, przechodził właśnie nieopodal nas. Poczułam, jak palce Christiny boleśnie zaciskają się na moim ramieniu.
- Au - mruknęłam.
- Bogowie, on jest cudowny - westchnęła, ignorując mnie.
Syn Afrodyty przybił po drodze paru kolegom piątkę, uśmiechając się szelmowsko. W pewnym momencie spojrzał na moją siostrę, ta z kolei pomachała do niego nieśmiało, z roziskrzonymi z radości oczami. Sean poszerzył uśmiech i mrugnął do niej.
Christina o mało nie zemdlała.
- Kochanie, oddychaj. Błagam, pamiętaj o oddychaniu!
- Och, ale kiedy go nie ma, ja nie mam czym oddychać! Kiedy go widzę, po prostu czuję, jak mi nogi miękną. On jest.. jest... Och, zabrakło mi słowa - dodała z frustracją.
- Boski? - podpowiedziałam.
- Też.
Prychnęłam ze śmiechem.
- Coś mi się zdaje, że wpadłaś po uszy.
Chrissy zarumieniła się.
- No to ile mu dajesz? Skala jeden-dziesięć.
Zastanowiłam się.
- Hmm... osiem.
- Tylko osiem?! - oburzyła się.
- ...osiem i pół?
Przewróciła oczami z udawaną irytacją.
- Nie znasz się. On jest dziełem sztuki! Ja mu daję jedenaście - stwierdziła.
- Od razu widać, że masz tróję z matmy - skwitowałam, kręcąc z uśmiechem głową. Chrissy dźgnęła mnie łokciem w brzuch.
- Au!
- Masz za swoje. - Wystawiła mi język. - No dobra, a tobie kto się podoba?
- Cóż...
- No mów, no - zachęciła mnie.
- Szczerze mówiąc, nie mam nikogo na oku.
Przystanęła na chwilę.
- Ty nie masz nikogo na oku? - Znów zaczęła iść. - Słońce, znam cię na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że w tłumie tylu przystojniaków na pewno już sobie kogoś wypatrzyłaś.
- No... nie miałam kiedy. - Wzruszyłam obojętnie ramionami. - Ale nie bój się, jeszcze to nadrobię - zażartowałam.
Christina westchnęła głęboko, wznosząc oczy ku niebu.
- No dobra, niech ci będzie. - Popatrzyła na mnie, mrużąc oczy. - Ale wiesz, gdybyś potrzebowała kogoś na miejsce przyzwoitki, to wiesz gdzie mnie szukać.
- Jasne, jasne - zaśmiałam się.
Doszliśmy na plażę. Prawie dwie godziny spędziłam na opalaniu się i w wodzie, chlapiąc się z siostrami i braćmi. Śmiechu było mnóstwo - jak to zwykle bywa wśród dzieci Apolla.
Gdy o szesnastej przyszłam na lekcję greki, miałam mokrą głowę, śmierdziałam wodą z jeziora , a we włosach znalazłam wodorosty, lecz nie przejmowałam się tym. To był dobrze spędzony dzień.
*******************************
Tam-tara-TAAAAM!!!!
Dokończyłam to!
Jest co prawda mega słodziaśnie i rodzinnie i później są tematy bardziej dla dziewczyn, wiecie, gadanie o chłopakach i w ogóle, ale chyba nie przesłodziłam, co? xD.
I tak a propos: nie, nie robię tego na legalu, po prostu chowam się z laptopem, mówiąc, że uczę się na klasówkę z biologii xD. Którą, tak swoją drogą, rzeczywiście jutro mam.
Hmm...
Trzeba będzie się jeszcze pouczyć ;-;
Więc się żegnam:
Trzymajcie się, herosi.
Czytajcie.
Komentujcie.
Dla wszystkich nowych (i starych) osób - obserwujcie, nie bronię...
I dziękujcie Bogu, że mój tata jeszcze nie wbił do mojego pokoju xD. Bo byście nie dostali tego rozdziału...
Dobranoc i kolorowych jednorożców!
xxxxxxx
Annabell di Angelo
CZEMU MUSZĘ TAK DŁUGO CZEKAĆ?! Ja chcem ten rozdział w całości już, teraz, zaraz.
OdpowiedzUsuńAle najpierw wypowiem się o tym... eee... przedwiośniem (tak się to powinno odmienić? Nie... z resztą nie ważne. Wiadomo o co chodzi)
Otóż było bardzo krótkie, ale jak zawsze świetne. Bardzo lubię twój styl pisania i CHYBA już o tym wiesz.
Natalie wydaje się być całkiem spoko, ale chyba nie będę jej lubić tak bardzo jak Thalię.
Także no, wstawiaj szybciutko, bo ja tu zdycham z tęsknoty za twymi rozdziałami.
Prawie zapomniałam o tym, że oczywiście kółko zakompleksionych pisarek jest nadal aktywne.
Pozdrawiam i wysyłam zapasik weny <3
Evilcat
Ps: wybacz za ogólne nieogarnięcie tego komentarza, ale już usypiam i nie myślę
Odpowiedź jest prosta - brak neta w nocy, a wracam późno, no i muszę się wyrobić jakoś na pasek xdd.
UsuńProszę, już jest cały ^^.
(Chyba jest dobrze... xd). No wiesz, przedwiośnie zawsze jest krótkie :D. Ale cieszę się, że nie ma nic do poprawiania ;).
Wiem, kochana, wiem <3.
Dobrze, że jest chociaż spoko xD.
Voila! Wstawione :D.
Uff! A już myślałam, że się na nie nie załapię xD.
Dzięki :3. Łapię!!
Evilannabell
Ps. Nie ma sprawy, rozumiem ten ból xd
Okay, już się całkowicie zrehabilitowałaś. Rozdział w całości jest bardzo fajny ponieważ dowiadujemy się co nieco o Natalie.
UsuńMimo że mało się tu działo nie byłam znudzona, a nawet bardzo szybko to przeczytałam. Oczywiście wstawiam komentarz ze spóźnieniem, bo blogger ostatnio uwielbia mi usuwać komentarze, więc byłam święcie przekonana, że moje wychwalanie twojego geniuszu już dawno jest opublikowane.
No cóż... life is brutal...
Pozdrawiam
Evilcat
Tak jest :D. Taki był główny zamysł - Natalie, była, jest i będzie jedną z głównych postaci, więc ważne jest, żebyście dobrze ją poznali ;).
UsuńSuper ^^. Wiesz, te rozdziały, które na razie wstawiam... one są czymś w rodzaju rozdziałów wprowadzających xd.
Haha, spoooko :D.
Life is brutal and full of zasadzkas... ;).
Xoxo ;)
Annabell di Angelo
Life is brutal, full of zasadzkas and sometimes kopas w dupas but są chwile for które warto live ;*
UsuńHej Evilgirl,
UsuńWłaśnie wstawiłam rozdział i miło by było jakbyś wpadła ;)
Pozdrawiam
Evilcat
Haha, okej, jeszcze dziś zajrzę ;D.
UsuńBtw, znam inną wersję tego wierszyka:
UsuńLife is brutal and full of zasadzkas. Sometimes kopas w dupas, but są chwile, for których warto life.
Tadaaaam :D
Xoxo ;*
Annabell di Angelo
Wszystko fajnie, ale gdzie cd?! :D Ludzie tyle czekają a tu taka figa ;D
OdpowiedzUsuńOczywiście bardzo mi się podoba no i nie mogę doczekać się reszty. Mam nadzieję, że wenka pozwoli na to, by niebawem się pojawił ;)
Pozdrawiam
No przepraszam, ale już wyjaśniłam przecież, czemu go nie ma ;-;. Ludzie, ja też jestem człowiekiem xddd.
UsuńPsze bardzo, reszta już wstawiona ^-^.
Nie tyle wena, co Państwo Rodzice xD.
Xoxo ;*
Annabell
Czemu to takie krótkie -.- Jestem zawiedziona.
OdpowiedzUsuńAle czekam na CD *___*
Nie mam weny na komentarze.
Pozdrawiam!
Susan ♥
Wybacz, już poprawiłam ;-; ;).
UsuńXoxo, Susan :*
Annabell di Angelo
Wiesz co? Widziałam ten rozdział już wcześniej. Ale miał kilka zdań (ok, lekka przesada) i stwierdziłam: Co?? Ja mam coś takiego komentować? Więc dobrze, że mi powiedziałaś, że jest już cały.
OdpowiedzUsuńNajpierw krótki spam:
Zapraszam na nowy rozdział na http://apprentice-rangers.blogspot.com/2016/06/rozdzia-xxix.html
Pozdrawiam,
Mentrix
Ok, a teraz rozdział.
Był taki... sielankowy. Dość niespotykany, bo przecież herosi prawie nie mają spokojnego życia :D
Najbardziej mnie rozwaliła Christina, serio, nie zachowuje się jak córka Apolla, tylko Afrodyty. Sean jest boski? Błąd, moja kochana. Amerykańscy naukowcy po skontaktowaniu się Thalią już stwierdzili, kto jest boski, a tylko oni mają rację. Sam wygrany też zdaje sobie z tego sprawę.
W śniegu się trawa zieleni
Artemis woła o pomoc
Ależ ze mnie ciacho
Tak więc się mylisz, Christy. Fanka Apolla się we mnie odezwała. Czytałaś Próby Apolla? Co sądzisz?
Trochę czasu minie, zanim Natalie pogada z Chris na TE tematy. Nie wiem, co mam jeszcze napisać. Rozdział był za krótki, to na pewno. I wspomnienia Nati, jak to trafiała do obozu - bardzo dobrze.
Czekam na więcej i życzę weny.
Pozdrawiam,
Mentrix
XD. No ja wieeem, ale się już cieszcie, albowiem rozdział ukazał się w całości dnia kolejnego ;D.
UsuńJupikajej, nareszcie ^^. Wpadnę, ofkors ;).
Sielankowy? Nawet bardzo xD. Właśnie! No zobacz tylko, bo mi coś tu śmierdzi (i to nie są moje skarpetki xd): przecież, przed powstaniem Kronosa, a później oczywiście Gai, herosi mieli o wieeele spokojniejsze życie, tak przynajmniej wynikało z książek, ja tak to poniekąd odebrałam. Więc skoro już Gaja minęła, Kronos minął, i ogólnie na razie wszystko jest git majonez, to czemu nie miałoby być sielankowo? xD. Takie tam moje refleksje ;D.
Haha, wiem, ona jest tzw. ,,wyjątkiem od reguły". Poza tym patrz (tu też pojawią się moje kolejne refleksje. Chyba zostanę w przyszłości filozofem. No ale wróćmy do tematu...): no bo przecież geny ma się po obojgu rodzicach, co nie? WIĘC, jeśli np. matka Christiny byłaby niezłomną romantyczką, to dziewczyna może to po niej odziedziczyć, nie? Super przykładem jest Piper McLean - pomimo że jej matką jest sama Afrodyta, ona nie przykłada wagi do wyglądu, nie gada z psiapsiółami o chłopakach i błyszczkach do ust. I bardzo się od bogini różni.
*koniec refleksji*
Hahaha, no rzeczywiście, racja ~ wszyscy wiemy, że Apollo to najgorętsze ciacho pod słońcem xD.
I to cudowne haiku <3.
Nieeeee, ale już nie mogę się doczekać pójścia do Empiku - na pierwszym miejscu jest Apollo i jego boskie próby *v*
No pewnie tak xD. Wszystko tu się toczy tak POWOOOOLIIII, że zaczyna mnie to trochę przerażać... xd
Oooooj, dla ciebie zawsze jest za krótki xDD.
Dzięki dzięki i nawzajem ;D.
Xoxo ;*
Annabell di Angelo
Czy Christina była na kimś wzorowana? Normalnie jakbym widziała moją przyjaciółkę XD Rozdział jak zawsze... Boski? Też. W skali 1-10 daję 11. Czy tylko mi złoty znak nad głową przyniósł na myśl simsy? Takie małe zboczenie XD
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, beton.
Wiesz... hm. Szczerze mówiąc mi też kogoś przypomina, ale dostrzegłam to dopiero po wstawieniu rozdziału xD. Haha, jeśli Chrissy jest do niej podobna, to twoją przyjaciółkę bym pewnie pokochała niemal od razu :D.
UsuńHaha, dziękuuuuuuuję ci bardzo za tą jedenastkę <3 xD.
Hahah, nie pomyślałam o tym, ale faktycznie coś w tym jest :D.
xxxx
Annabell di Angelo
Po pierwsze to ja się ciesze że jest nowy rozdział tylko szkoda że krótki ale wszyscy rozumieją koniec roku paski i te sprawy. XD Mam nadzieje że w wakacje będzie więcej(dłuższych)rozdziałów. Przepraszam że tak późno dodaje komentarz. Weny życzę i pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńWiadomo, trzeba na pasek wyciągać ;D. Wiem, że krótki, ale postaram się po wystawieniu ocen wstawiać częściej ;).
UsuńNie ma sprawy, lepiej późno niż wcale :D.
Xoxo ;*
Annabell di Angelo
Doczekałam się! Super rozdział!
OdpowiedzUsuńDziękuję!!! :D. Cieszę się, że mnie nie ochrzaniasz xD.
UsuńXoxo ;*
Annabell di Angelo
Cześć!
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam twojego bloga i bardzo mi się spodobał. Mam ładny, lekki styl i do tego potrafisz rozbawić czytelnika.
Opisy zrobiły się lepsze niż na początku, dialogi zapisujesz poprawnie i masz wyjustowany tekst. Wydaje mi się, że nie masz powtórzeń.
Czekam na więcej Percy'ego.
Golden Girl
Hej hej :D.
UsuńBardzo dziękuję. Cieszę się, że ci się podoba ^^
Yeah, poprawiłam się xD.
Xoxo ;)
Annabell di Angelo
Jak to mówią: Praktyka czyni mistrza c;
UsuńChciałbym zaprosić na rozdział pierwszy mojego nowego opowiadania.
UsuńPercy myślał, że widział już wszystko. Kiedy ucieka przed jednym z potworów po Central Parku przypomina sobie o swoim życiu jeszcze przed wojną z Kronosem... O tym jak bardzo wpakował się po uszy. A potem ratuje go ona i stwierdza że jednak było warto. Jednak nie wszystko jest takie proste.
Miał zaplanowaną przyszłość w Nowym Rzymie zaraz po zdaniu matury, ale coś poszło nie tak. Jak zawsze. Zderzenie z rzeczywistością jest o wiele gorsze.
Z niewiadomych przyczyn Rzymianie nie chcą ich widzieć u siebie w Obozie Jupiter... Jeżeli Percy wraz z Annabeth myśleli, że gorzej być nie może nie wiedzieli jeszcze jednej, bardzo ważnej rzeczy.
Jedna z bogiń znika w tajemniczych okolicznościach, a razem z nią zaczyna wszystko się walić. Percy będzie musiał po raz kolejny uratować Świat. Bez żadnego cholernego dziękuję.
https://percy-jackson-story.blogspot.com/2016/06/1-babcia-mnie-goni.html
Golden Girl
Chętnie wpadnę ;). Zapowiada się bardzo ciekawe opowiadanie :).
UsuńXoxo ;*
Annabell di Angelo
Zapraszam na nowy rozdział na http://boski-konflikt.blogspot.com/2016/06/rozdzia-v.html
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Mentrix
Dzięki za info ;D
UsuńPóźno komentuję..20 dni po dodaniu, ups...
OdpowiedzUsuńJednakże, to najnowszy rozdział, więc nie naruszam żadnych zasad etykiety komentowania (jest coś takiego?)!
Przejdę do mojej skromnej opinii.
Omgbosznareszciejestrozdziałczemukrótkimgjeeeotakumieramzeszcszczęciadużowykrzyknikówradości!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Zignoruj XD
Cóż rozdział rzeczywiście sielankowy, pogodny i rodzinny. Ale takie też są potrzebne, żeby określić relacje między bohaterami i uspokoić naszą czujność przed, zapewne, kolejną zagładą czy innym zwrotem akcji.
Więc jedyne co mogę dodać, to że czekam na więcej i masz naprawdę świetny styl pisania.
I życzę miłych wakacji, cudownego odpoczynku i żebyś nie zapomniała w tym czasie o nas czytelnikach i prowadzeniu bloga :P
Pozdrawiam
Aria
Witaj Aria!! :D
UsuńWiesz, lepiej późno niż wcale xD.
Omgomgdziękujęcistraszniejesteśkochanawogóledziękiżejeszczetujesteś!!!!!!!!!!!!!
No. To też możesz zignorować xD.
Rozdział taki miał być :D. Haha, kto wie, możliwe, że nagle zrobię jakiś szalony zwrot akcji. Albo będę złym trollem i będzie sielankowo już do samego końca tego opowiadaniaaaaaa xDD.
Mam nadzieję, że czekasz i że nie będziesz musiała czekać za długo ;-;. I dziękuję ^.^
Dzięki i nawzajem. W życiu nie zapomnę o Was!! Nie ma takiej opcji :D.
Xxxxx
Annabell di Angelo
Annabell, żyj, nie umieraj!
OdpowiedzUsuńWracaj
Masz wakacje już
Come back
No chodź
Czekam
Weny życzę
Xxx
V.
Ale ja żyjęęęę xdd.
UsuńNo ja wiem, że wakacje są. Ale nie mam jak wstawić rozdziału ;-;.
To dobrze że żyjesz, bo jakbyś umarła, to za dużo roboty by ze wskrzeszaniem było xD
UsuńU mnie nowość tak w ogóle :D
Hahahha, no trochę roboty by z tym było xDD. A na nowość wpadnę jak tylko będę mogła :D.
UsuńXxxx
Annabell di Angelo
Jak będę miała neta na dłużej, to wstawię post wyjaśniający wszystko, także spokojnie ;).
OdpowiedzUsuńXoxo ;*
Annabell di Angelo
Jak będę miała wolną chwilę sprawdzę i przeczytam ;).
OdpowiedzUsuńDzięki i nawzajem ;*
Annabell di Angelo
Hej! Przeczytałam ten blog, te 5 rozdziałów i naprawdę polubiłam. Nico!<3 Szukałam jakiegoś bloga z nim, ale znalazłam tylko blogi zawieszone albo zakończone. Natrafiłam na twój i przeczytałam. Piszesz w fajnym stylu, lekkim, miło się czyta. Szkoda że takie krótkie rozdziały bo chciałoby się więcej i więcej. Mam nadzieje że niedługo coś dodasz. Nie poszpieszam cię ale gdybyś zwątpiła w tą historie, pomyśl jaką radość sprawia takiej jednej osobie, te pojedyńcze osóbki czekają na rozdział, na część pięknej historii którą mogą przeżywać, czytając te pojedyńcze fragmęciki, które składają się w całość. Ja się stąd nie ruszam masz jedną, (pewnie nic nieznaczącą wśród tylu, będących tu od początku) nową czytelniczkę. Życzę weny.
OdpowiedzUsuńVictore.
P.S. Przepraszam za błędy pisze na tel.
Witaj kochana!!
UsuńNaprawdę bardzo się cieszę, że mój blog, styl pisania i cała reszta ci się podobają. Takiedrobne słowa od nowych czytelników sprawiają mnóstwo radości ^^. Dziękuję!!! :D
Uwierz mi, nie zamierzam zostawić tego bloga ;). To jest od pewnego czasu... ważna część mojego życia, i nie mam zamiaru tak go porzucić :). Piękna historia, mówisz? Dzięki ^^. Rzeczywiście, te małe (serio, BARDZO małe... xD) fragmenciki dają całość. A przynajmniej kiedyś dadzą xD.
Ej ej ej! Bez takich mi tu!! Jesteś bardzo ważna dla mnie, mojego opowiadania i dla innych czytelników, i jesteś równie ważna jak każdy inny ;). Zwłaszcza, że tych moich czytelników nie ma aż tak wielu xD.
Xoxo, dziękuję za odwiedziny :*
Annabell di Angelo
Moja zdolność do pisania komentarzy umarła gdzieś przy 3 ;-;
OdpowiedzUsuńUroczy rozdzialik, a Christina to totalnie ja na plaży xD *bo u mnie w szkole nie ma na co patrzeć*
Jedna mała sprawa... bo kazałaś pisać szczerze... Mam wrażenie, że perspektywy Nico i Natty dzieli tylko osoba czasowników, nie widać do końca tego, że to dwóch innych bohaterów
A tak to jest świetnie!
Idę spać
i się myć
i jutro wytrzymaj z dziećmi w stajni <3
Pozdrawiam weny i do zobaczenia może kiedyś
Laciata <3
O nieee ;-;
UsuńSo sweet, ja wiem <3. Haha xD *rozumiem ten ból doskonale*
O kurde, serio tak myślisz? :(. Hm, dobrze, że piszesz. Postaram się to poprawić ^^.
Super!! :D.
Dobranoc ;D.
Dzięki dzięki i do następnego ;).
Xxxxx
Annabell di Angelo
PS. Czy ty przypadkiem nie przeoczyłaś 4 rozdziału?? xD
Co do tego czwartego - przeczytałam go, ale było już za późno i uznałam, że jeden komentarz sobie odpuszczę, bo to jednak chwilę zajmuje.
UsuńTak mi się trochę wydaje, ale nie martw się - też miałam ten problem! Pomyśl sobie przez chwilę co zrobiłaby Natty, a czego Nico w życiu by nie zrobił i postaraj się odnaleźć kontrasty między tą dwójką.
Ej poważnie będzie dużo Percabeth? ;-; Znaczy nic do nich jakoś nie mam, ale są lekko irytujący.
Dobranoooc <3
I do zobaczenia pod następnym ;*
Laciata <3
P.S jakbyś miała chęć gdziekolkiek czy wattpad, czy email, czy blog, poinformować mnie jak będzie następny będę wdzięczna, bo bym mogła zapomnieć :3
Oke, spoko, mogę to zrozumieć ;D.
UsuńPostaram się to poprawić, ale tak sobie myślę, że masz rację. Muszę znaleźć kontrasty między tą dwójką, bo w końcu to dwie kompletnie różne osoby ;).
Nie no, nie jakoś mnóstwo. Będę się mocniej skupiała na nich w pewnym momencie, ale nie powiem kiedy i w jakich okolicznościach ^^.
Baju baj ;*
Annabell di Angelo
PS. Z wielką chęcią ;D