środa, 3 maja 2017

ROZDZIAŁ XI

Witam wszystkich bardzo serdecznie!! ^^
Słuchajcie, jako zadośćuczynienie wstawiam rozdział dzisiaj, nie w weekend (wiem, wiem, to i tak nie zmienia faktu, że nie wstawiałam nic od ponad trzech miesięcy). Na razie nie zanudzam Was informacjami z mojego życia, wyjaśnieniami i tak dalej. Wszystko to znajdziecie tuż pod rozdziałem.
A teraz cieszcie się i radujcie z rozdziału XI, kochani! :D. Resztą zajmiemy się później ;P.
Enjoy ;)

Rozdział XI

*Oczami Percy'ego*


   Gdy znaleźliśmy się w gabinecie Chejrona, opowiedziałem mu o moim śnie.
– Rozumiem – odparł zamyślony. Wcześniej nie miałeś żadnych wizji?
– Nie. To pierwszy taki sen odkąd ją ostatni raz widziałem. – Spojrzałem na niego niepewnie. – Myślisz, że... że te wizje są prawdziwe? Że naprawdę miały miejsce?
   Centaur przyjrzał mi się uważnie, jakby rozważając, ile może mi powiedzieć, a ile powinien zachować dla siebie. W końcu odezwał się:
– Percy, dobrze wiesz, jak to jest ze snami u herosów. Raz przedstawiają prawdziwe zdarzenia, a kiedy indziej nas oszukują, lecz zawsze zawierają jakieś wskazówki. Mam jednak nadzieję, że to były fałszywe sceny – zakończył i przejechał wózkiem parę metrów do przodu, tuż pod ścianę oblepioną zdjęciami półbogów. Znajdowali się tam wszyscy obozowicze, łącznie ze mną, jednak znalezienie samego siebie zajęło mi dobrą chwilę. Ta ściana była naprawdę ogromna. Przy zdjęciach zmarłych herosów zawieszone były czarne wstążki. Nie dostrzegłem nigdzie twarzy Annabeth – chociaż na pewno tam była, – ale zastanawiałem się z ściśniętym sercem, czy jeszcze tego lata obok jej fotografii nie zawiśnie czerń.
   Chejron błądził wzrokiem po ścianie.
– Powiedz mi – zaczął, – nie odczuwałeś do tej pory żadnego niepokoju w związku z nią?
   Zmarszczyłem brwi.
– Co masz na myśli?
– Percy, mamy dziś siódmy lipca. Przyjechałeś do nas dwudziestego siódmego czerwca. Nie zastanawiałeś się do tej pory, dlaczego nie ma jej tak długo?
– Oczywiście, że się zastanawiałem. Sugerujesz, że się o nią nie martwię? – zapytałem ze złością.
– Niczego nie sugeruję. Po prostu to mnie zastanawia, że zjawiasz się u mnie dopiero teraz.
– Bo dopiero teraz mam dowód na to, że dzieje się coś złego. Poza tym... wcześniej nie dopuszczałem do siebie myśli, że coś jej jest. Myślałem, że jej przyjazd opóźnia się przez szkołę i rodziców.
   Chejron nawet na mnie nie spojrzał.
– Próbowałeś się z nią skontaktować? – zapytał, nadal wpatrując się w zdjęcia.
– Tak – odparłem niechętnie, ponieważ właśnie sobie uświadomiłem, jak duży błąd popełniłem. – Nie odbierała telefonów, a iryfon nie działał.
– Iryfon nie działał – powtórzył powoli.
– Tak.
   Chejron pokręcił głową z dezaprobatą i dopiero teraz na mnie spojrzał.
– I to już powinno było ci uświadomić, że coś jest nie tak. Powinieneś był powiedzieć mi o tym. Przekazać mi tę informację od razu.
   Czułem się niemal jak przedszkolak, którego nauczyciel karze za kradzież kredek. Zwiesiłem głowę ze wstydem i wymamrotałem:
– Masz rację. Już wtedy powinienem był powiedzieć ci o wszystkim. – Nagle coś mi się przypomniało. – Rachel... kilka dni temu mówiła, że musi powiedzieć mi coś ważnego.
– Nie rozmawiałeś z nią jeszcze?
– Nie było okazji. Nie widzieliśmy się od tamtej pory, jedynie na posiłkach. 
   Chejron westchnął ciężko i spojrzał na mnie smętnie.
– W porządku. W takim razie idź do niej teraz i zaraz potem wróć tutaj, żeby mi wszystko opowiedzieć – powiedział nieco zrezygnowanym tonem, a ja kiwnąłem głową i wybiegłem z Wielkiego Domu, zmierzając ku Jaskini Wyroczni.
   Po paru minutach byłem na miejscu.
– Rachel! Jesteś tu? – zawołałem, rozglądając się wokoło.
– Jestem w środku, wejdź! – odkrzyknęła z głębi groty.
   Odchyliłem zasłonę i wszedłem do jaskini. Zobaczyłem Rachel stojącą przy sztaludze do malowania. Spojrzała na mnie z uśmiechem. Twarz, ręce i ubranie miała usmarowane farbami, a rude loki związane w koński ogon. Wokoło były rozłożone na podłodze lub oparte o ściany obrazy, ale nie miałem ochoty się im teraz przyglądać. Wolałem wpierw zająć się tym, co najistotniejsze.
– Cześć – powiedziałem, na przemian zaciskając i rozluźniając dłonie.
– Witaj, Percy! – odparła pogodnie i dorysowała kilka kolejnych linii na płótnie. – Dawno cię nie było – zauważyła i zapatrzyła się w powstający obraz.
– Tak, wiem. Przepraszam, ale ostatnio bardzo wiele się działo. Zresztą nigdzie cię nawet nie widziałem.
   Pokiwała głową i z westchnieniem odłożyła paletę i pędzle.
– Jak mógłbyś mnie widzieć, skoro zjawiałam się tylko na posiłkach? Resztę czasu spędzałam tutaj i przelewałam na płótno moje sny.
   Spojrzałem na nią zdziwiony i zaniepokojony.
– Czy to tyczy się również tego snu, o którym miałaś mi opowiedzieć kilka dni temu?
– To tyczy się tylko tego snu. Co noc przeżywam go na nowo. Znam już na pamięć każdy szczegół, wiem, co się kiedy pojawi. Koszmar za koszmarem – dokończyła i z rezygnacją usiadła na fotelu w części salonowej, opierając głowę na dłoniach.
   Usiadłem naprzeciwko niej, pełen złych przeczuć.
– Posłuchaj, przyszedłem tutaj właśnie dlatego, że muszę z tobą porozmawiać o tym śnie. Musisz mi o nim opowiedzieć.
– Och, a już myślałam, że wpadłeś na kawę – powiedziała z sarkazmem. – Oczywiście, że ci o nim opowiem, Ale najpierw powiedz mi, dlaczego tak nagle się  nim zainteresowałeś? Wspominałam ci o nim ponad tydzień temu i dopiero teraz do mnie przychodzisz. To zastanawiające.
   Zawahałem się. Czy powinienem mówić jej o moich wizjach?
   Zaraz jednak zbeształem się w myślach. To moja przyjaciółka, powiedziałem sobie w duchu. W dodatku jest już po części wtajemniczona i posiada cenne informacje, których potrzebuję, by pomóc Annabeth.
   Opowiedziałem jej w skrócie całą historię.
– Rozumiem – rzekła powoli. – Wiesz, co jest najdziwniejsze? Wiele szczegółów z twojego snu jest takie samo jak te w moim.
– Na przykład?
– To może od razu opowiem ci o całym tym koszmarze? – zaproponowała.
Koszmarze – mruknąłem pod nosem. To nie brzmiało zbyt optymistycznie. – Jasne, zaczynaj.
   Zastanowiła się chwilę, po czym zaczęła cicho.
– Najpierw pojawia się ona. Annabeth. Rozmawia ze swoim bratem, Evanem, ale nigdy nie słyszę słów. Jego twarz nie wyraża żadnych emocji, za to ona jest wyraźnie zszokowana, wystraszona, a na koniec wściekła. Potem przeradza się to w drugi obraz. Annabeth jest w lesie, biegnie. Ucieka przed czymś. Spośród drzew wyłaniają się różne monstra, aż w końcu dochodzi do walki. Jakimś cudem udało jej się pokonać wszystkie potwory... z wyjątkiem jednego. Ten zaś, ku jej przerażeniu, zmienia się w stado pająków. Cofa się, aż w końcu wpada na drzewo. Potwory wspinają się po jej nogach, spadają na głowę... I kiedy już myślę, że to koniec, że Annabeth umrze ze strachu i bólu, pojawia się on. Przychodzi za każdym razem – dodała w zastanowieniu.
– Kto taki? – spytałem z niecierpliwością.
   Rachel drgnęła i spojrzała na mnie zdziwiona, jakby zapomniała już, że tu jestem.
– Lorenzo. Lorenzo Capobianco.
   Spojrzałem na nią i zmrużyłem oczy. Nie kojarzyłem ani imienia, ani nazwiska.
– Znasz go?
– Nie. Nigdy go nie widziałam, a już na pewno nie tutaj. Ma ciemne włosy i brązowe oczy, śniadą skórę i białe zęby. Jest wysoki, ale nie wyższy od ciebie, no i jest mniej więcej w naszym wieku. – Zamilkła na moment, by pozbierać myśli, po czym kontynuowała. – Zawsze się zjawia. Patrzy na pająki i mówi coś... w jakimś starożytnym języku. A one uciekają. Odchodzą.
– Jaki to język? Rozpoznałaś go?
– Być może to greka, ale nie jestem pewna. Nie uczę się jej.
– Nie rozumiem... – rzekłem po chwili.
– Ja też nie. Ale tak właśnie się dzieje. Po prostu te potwory boją się go. Jego słów. – Rachel zamilkła na parę sekund. Nagle pokręciła głową i spojrzała w sufit. – Potem pojawia się ostatnia scena. Znowu ją widzę... jak stoi przy stosie papierów i spogląda na nie. Myśli nad czymś intensywnie. Wokół mnie jest kompletna cisza i... nagle nie widzę już nic, ale... ale czuję czyjś oddech na skórze. I ktoś mi szepcze do ucha jedno słowo. – Spojrzała na mnie z przejęciem.
– Ontario – domyśliłem się.
– Właśnie tak. Nie mam pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, Percy, ale to na pewno nic dobrego.
– Tyle to ja też wiem – mruknąłem.
   Zamknąłem oczy i dotknąłem skroni. Dopiero teraz sobie uświadomiłem, jak głupi byłem. Wmawiałem sobie, że nie przyjeżdża, bo chce spędzić trochę czasu w domu, z rodziną. Choć przecież jej tata jest w Brazylii. Ale ma jeszcze macochę i dwóch przyrodnich braci; co prawda nie przepada za nimi, ale to szczegół, prawda? A fakt, że nie odbierała telefonu, nie odpisywała na wiadomości? Może telefon jej się zepsuł. Może go zgubiła. Z kolei jeśli chodzi o iryfon, to tłumaczyłem sobie, że to tylko drobna usterka; na pewno przyczyną była bogini Iris. Pewnie się zdenerwowała lub z kimś pokłóciła i już nie chce pomagać półbogom. Czasem tak bywa. Na wszystko znajdowałem odpowiedź. Nie dostrzegałem luki w swoim rozumowaniu. Chciałem wierzyć, że Ann jest bezpieczna, i że nic jej nie grozi. 
   Ależ byłem głupi.
– Jeśli chcesz, możesz zerknąć na moje obrazy. Będziesz dokładnie wiedział, co widzę każdej nocy.
   Kiwnąłem głową i wstałem z fotela, obserwując płótna. Było ich całe mnóstwo, pewnie ponad dwadzieścia, może nawet trzydzieści, a na każdym z nich widziałem fragmenty snów Wyroczni. Z drobną różnicą: wszystko było dziesięć razy straszniejsze niż to, co sobie wyobrażałem.
– Dzięki, Rachel. Muszę opowiedzieć o tym Chejronowi – powiedziałem i poklepałem ją po ramieniu.
   Już się odwróciłem, by wyjść, gdy zatrzymał mnie jej głos.
– Percy! – krzyknęła.
– Tak?
– Tylko... bądź rozsądny. I nie daj się zwieść złudzeniom – ona naprawdę potrzebuje pomocy. Jest w niebezpieczeństwie. Wiem to – dodała i spojrzała na mnie zaniepokojona.
– Wiem, Rachel. Teraz ja też to wiem.

***

   Po tym, jak przekazałem centaurowi wieści od Rachel, Chejron ogłosił zebranie grupowych na dzisiejszy wieczór. Od momentu, gdy kazał mi wreszcie pójść na śniadanie, miałem wszystkie nerwy w strzępkach. Nie mogłem się kompletnie skoncentrować na zajęciach, aż w końcu na lekcji zapasów Clarisse dała mi tak mocno w pysk, że musiałem iść do pielęgniarki. No nieźle, Percy, w takim stanie na pewno pomożesz Annabeth.
   Długo zadawałem sobie pytanie, jedno, jedyne pytanie. A brzmiało ono ,,Co się ze mną stało?". Nie potrafiłem na nie odpowiedzieć. Przynajmniej na razie. Nie wiedziałem, dlaczego nie dostrzegłem tak oczywistych znaków, dlaczego stchórzyłem, dlaczego nie chciałem dostrzec prawdy, która, mimo że niepokojąca, była jednak prawdą. Wiedziałem jednak, że coś się we mnie zmieniło, nie potrafiłem jednak powiedzieć co to było. I nie podobało mi się to.
   Przez większą część dnia zastanawiałem się też, jaki związek z moją dziewczyną ma Evan oraz ten... Lorenzo, czy jak mu tam. Oboje wydali mi się podejrzani. 
   Jeśli chodzi o Evana, to niepokoił mnie sam fakt, że tak wystraszył własną siostrę, a potem jeszcze rozzłościł. Co jej takiego powiedział, skoro tak zareagowała? Nie ufałem Evanowi, za to doskonale znam Ann i wiem, że nie reagowałaby tak z byle powodu.
   A ten drugi koleś? Nie znam go. Jest obcy, w życiu go nie widziałem ani o nim nie słyszałem. Sprawa jest prosta: on jest nieznajomym gościem, który prawdopodobnie przebywa sam na sam z moją dziewczyną. Nie zrozumcie mnie źle. Ufam Annabeth jak nikomu innemu na świecie. Ale on to kompletnie inna historia. Skąd mogę wiedzieć, jakie ma wobec niej zamiary?
   Po kolacji, koło dziewiętnastej trzydzieści, ja i reszta grupowych przyszliśmy pod Wielki Dom, czekając na Chejrona. Tupałem niecierpliwie nogą, gdy zauważyłem, że Nico i Leo stanęli obok mnie.
– Hej – przywitałem się, starając się nadać głosowi lekki ton.
– Siema – wyszczerzył się Valdez. – Nie wiesz może, po co ten pośpiech? Ktoś ci może mówił, na co to dzisiejsze niezapowiedziane zebranie?
– A co, masz coś lepszego do roboty? – spytałem i uśmiechnąłem się lekko.
– Ha, właściwie to tak. Powinienem teraz klęczeć przed Kalipso i błagać ją o wybaczenie, przy okazji rzucając jej kwiaty i czekoladki pod nogi – prychnął ze śmiechem, ale mina mu trochę zrzedła.
– Wow, aż tak źle? – Uśmiechnąłem się ze współczuciem. – Co tym razem?
– Hm, powiedzmy, że jest o mnie zazdrosna.
   Oboje się skrzywiliśmy.
– Widzę, że nabrała charakteru przez ostatni czas.
– Gdybyś się nią wcześniej choć trochę zainteresował, nie zdziwiłoby cię to tak bardzo.
   Przestałem się uśmiechać.
– Zrobiłem, co mogłem, żeby ją uwolnić. To nie ja złamałem słowo, tylko bogowie.
   Leo przyjrzał mi się.
– Wiem. Wiem też, że po tym, jak poprosiłeś bogów o uwolnienie jej, nie upewniłeś się, że to zrobili.
– Leo, przestań. – Nico wtrącił się do rozmowy. – Zrobił, co mógł. To nie on tu zawinił. Kalipso nie była jedyną osobą, której chciał pomóc.
   Syn Hefajstosa spojrzał na niego spod byka.
– Stoisz po jego stronie?
– Serio? Stary, nie stoję po żadnej ze stron. Ale kłócenie się o dziewczyny jest niepoważne – dodał i popatrzył na niego, przekrzywiając głowę. – Zresztą, gdzie uciekło twoje słynne poczucie humoru?
   W oczach Valdeza ujrzałem błysk wesołości. Już otworzył usta, by coś odpowiedzieć, gdy ktoś z boku zawołał:
– Chejron idzie!
   Nie dowiedziałem się już, co się stało z jego poczuciem humoru.
   Weszliśmy do Sali Obrad, gdzie zajęliśmy miejsca przy stole pingpongowym, czekając na słowa koordynatora zajęć. Stanął, w całej swej postaci, u szczytu stołu i przyjrzał się nam z powagą.
– Mam dla was wieści.
– Dobre czy złe? – spytała Katie.
– To się okaże.
   Centaur poprosił mnie i Rachel, byśmy opowiedzieli jeszcze raz całą historię, od początku do końca. Tak też zrobiliśmy. Nie miałem nic do ukrycia – zataiłem jedynie własne emocje.
   Gdy skończyliśmy, na chwilę zapadła cisza, przerywana tylko przez dźwięk odbijania się piłki pingpongowej od stołu. Nagle Nico odezwał się ponurym głosem:
– Czyli szykuje się kolejna misja.
– Prawdopodobnie – rzekł Chejron, zamyślony. – Percy, ty będziesz dowodził. To twoja misja. Zgadzasz się?
– Wiadomo – odparłem.
– Przypomnę tylko, że odmowa nie jest karana, podobnie jak nie jest to żaden powód do wstydu. Jeśli nie czujesz się na siłach, to oczywiście zostanie to zrozumiane. – Spojrzał na mnie z troską.
– Wiem, Chejronie. Ale podejmę się tej misji.
   Centaur kiwnął głową, najwyraźniej spodziewając się takiej odpowiedzi.
– Masz prawo dobrać sobie jeszcze dwie osoby. Kogo zabierasz?
   Zastanowiłem się. Nie było czasu na to, by czekać na Rzymian. Piper była u Jasona, a Grover przewodniczył innym satyrom w szerzeniu wieści o śmierci Pana. Nie wziąłbym Clarisse, bo bym się z nią nie dogadał za żadne skarby świata. Z obecnych tutaj osób potrafiłem wskazać tylko dwóch półbogów, których mógłbym zabrać ze sobą. Wydawali mi się najodpowiedniejsi, mimo że nie zawsze się z nimi dogadywałem.
   A tam. Raz kozie śmierć.
– Wybieram Leona Valdeza i Nica di Angelom – powiedziałem głośno i wyraźnie, a wokoło zapanowała cisza.
   Spojrzeli na mnie: Nico zszokowany, a Leo zaciekawiony.
– Serio? – spytał syn Hefajstosa. 
– Jasne, że tak. Bardzo chciałbym mieć was w drużynie, a sam nie dam rady – przyznałem To jak? Zgadzacie się?
– No cóż, skoro tak stawiasz sprawę... – Leo wyciągnął do mnie rękę. – Ja w to wchodzę – dodał z szerokim uśmiechem. Odwzajemniłem go i uścisnąłem mu dłoń.
   Odwróciłem się w stronę Nica. Obok niego stał Will, zawzięcie coś do niego mówiąc, tak, że tylko on słyszał. W pewnym momencie Nico zmarszczył brwi i coś mu odpowiedział, gwałtownie gestykulując. Syn Apolla spoważniał i zamilkł, odsuwając się na pół kroku. Przez chwilę mierzyli się wzrokiem, po czym Nico wystąpił dwa kroki do przodu i, patrząc mi prosto w oczy, powiedział z zaciśniętymi dłońmi:
– Zgadzam się.
   Uśmiechnąłem się, a ludzie zebrani w sali zaczęli bić brawa i wiwatować. Ich entuzjazm był uzasadniony – pójście na misję było niezwykle ryzykowne i wymagało niemałej odwagi i umiejętności, a herosów, którzy podjęli się jakiejkolwiek wyprawy, uznawano za bohaterów.
   Chejron uciszył rozentuzjazmowany tłum i przemówił:
– Macie dwa cele: po pierwsze i najważniejsze, musicie przyprowadzić Annabeth oraz Lorenza, i to w jednym kawałku. Po waszym powrocie ustalimy, co dalej będziemy robić. Z pewnością będziemy mieć wtedy znacznie więcej informacji.
– Jasne – powiedziałem. – A jaki jest nasz drugi cel?
   Chejron odpowiedział ze śmiertelnie poważną miną:
– Nie dać się zabić.
   Spojrzałem na chłopaków. Oboje byli zamyśleni. Na ich twarzach, oprócz determinacji, widziałem także niepokój i spięcie. Podejrzewałem, że moja twarz wyraża podobne emocje.
– To nie jest łatwe zadanie – ostrzegł centaur ale wierzę w wasz spryt, wiedzę i umiejętności. Poradzicie sobie.
   Na koniec spotkania omówiliśmy szczegóły misji; mieliśmy wyruszyć kolejnego dnia o świcie, kierując się jedynie intuicją oraz danymi z mojego snu.
   Miałem szczerą nadzieję, że tej nocy przyśni mi się jakaś podpowiedź.


*******************************************

Hehe. I jak wrażenia? :D
Dobra, teraz się trochę potłumaczę, bo chyba mam z czego.
No więc tak:
- brak neta przez pewien czas
- brak czasu spowodowany szkołą
- testy gimnazjalne
- (po dłuższym czasie nieudzielania się tutaj) brak motywacji i chęci
- problemy
- problemy
- problemy.
Oto przyczyny, dla których tak długo nie było rozdziału ani żadnej aktywności na blogu. Szczerze, mam nadzieję, że teraz to się zmieni, i że wraz z nadejściem ciepłych dni pisanie będzie mi szło jak z płatka :). I że nie jesteście na mnie źli lub/i zawiedzeni. To byłoby dość przykre ;-;.
No dobrze, ja lecę, a Wy piszcie w komentarzach, co o tym sądzicie! Jak Wam się podobało? Co myślicie o Percy'm, o jego zachowaniu? Jak to się dalej może potoczyć? Piszcie, a ja już się biorę za pisanie rozdziału XII :D.
Trzymajcie się, herosi.
Czytajcie.
Komentujcie.
Obserwujcie.
I piszcie mi, ile mam u Was do nadrobienia, a pewnie jest tego sporo ;/.

Xoxo :*
Annabell di Angelo

54 komentarze:

  1. NO WRESZCIE!
    *Nie to żebym zanim zaczęła czytać opko, nie przewinęła do samego końca by zlukać Twoje wytłumaczenie, okay, uznajmy Twoje winy za wymazane. W sumie gdybym napisała co innego to okazałabym się hipokrytką nad hipokrytkami x D. A teraz przechodzę już do rozdziałłę*
    **A tak poza tym powoli przenosze manele na wattpady i Cię tam znalazłam x DDDD**
    ***Dobra, koniec kurwa tych kropek***

    FACEPALM OGROMNY, PERSIAK TAK BARDZO INTELIGENTNY, PERSIAK TAK BARDZO ODPOWIEDZIALNY, PERSIAK TAK BARDZO NIE MAJĄCY SKLEROZY, PERSIAK TAK BARDZO BAGATELIZUJĄCY... nie, nie mogę już dalej x D Bro, what's wrong with you?!

    NO A RACHEL KIERWA NASTĘPNA. Zamiast latać za Persiakiem, skoro on najwyraźniej taki tru Glonomózg, to się zabunkrowała w pieczarze i czeka. Leniwa krowa x DDDDDDDDDDDDD

    Lorenzo Capobianco zaklinacz pająków ^.^ A może to spiderman jaki? :D No nic, nie wiem, ale dam sobie rękę uciąć, że jest włoskiego pochodzenia xD (te nazwisko musi coś znaczyc xD)

    "Nie dostrzegałem luki w swoim rozumowaniu. Chciałem wierzyć, że Ann jest bezpieczna, i że nic jej nie grozi. " - ewentualnie chciałem skończyć z Annabeth i zostać homo (PRZEPRASZAM, ZA DUZO CZYTAŁAM DZIŚ SOLANGELO I JASICO NA WATTPADZIE ;C)

    "Tupałem niecierpliwie nogą, gdy zauważyłem, że Nico i Leo stanęli obok mnie." ej w Twoim opku naprawdę widzę podstawy do "leicowania", mimo, że i tak to jest dziwny pairing x D oni tu są wiecznie gdzieś razem ^^

    "– Wybieram Leona Valdeza i Nica di Angelom – powiedziałem głośno i wyraźnie, a wokoło zapanowała cisza." a ja uczczę to minutą wymownej ciszy XDDDDDDDDDDDD Ale no... biedny Will, teraz tak sam zostanie ;c

    Prosisz o komentarz do zachowania Persiaka, tak? JA OSOBIŚCIE MAM BULWERS xD

    Btw gdzie się schowała nasza Natka? Rozpacza przez Nico? X DDDDDD

    Ej dobra, niecierpliwie się na kolejny rozdział, bo zastanawiam się czy synek Ateny jest zły czy nie x DDD

    Weniam mocno, pozdrówkam i życzę samych słodkości ♥

    Babcia! (która jest pierwsza i nie omieszka się tego zaznaczyć"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babciu, Chryste, jak ja kocham twoje komentarze XDDDDD.
      TAK, WRESZCIE XD
      *Jej, grzechy zostały wybaczone B)*
      **Taaak, jestem tam! XDD**
      ***OK, myślę, że to dobry plan xD***

      I don't know what's wrong with me, really! Shit, I'm a person with sclerosis...

      JA WIEM XDD. Ona jakaś dziwna też jest. Takie ważne info i se w jaskini siedzi. I co zrobisz? Nic kuźwa nie zrobisz xD.

      ,,Lorenzo Capobianco zaklinacz pająków ^.^ A może to spiderman jaki?" ~ Hahahahhaha xDDDDD. Dobre podsumowanie :D. I tak, zgadłaś, babuniu. Jest włoskiego pochodzenia *lenny face*.

      Hmm, no ewentualnie xD.
      Wiesz co? Ja dalej się zastanawiam, czemu ja go tak moncno pokrzywdziłam XD. PRZECIEŻ ON JEST TU TAKI TĘPY, ŻE JA PIERDZIELE XD. NO TYPOWY GLON.

      Uuuu czy ty już mi ich szipujesz uuuuu... xDD. No tak no, rzeczywiście. Może wyniknie z tego coś więcej, who knows, who knows... :3

      TAAAK... XDDDD. Ja już wiem co ty w głowie miałaś XDD. No cóż, Willy musi się przyzwyczaić :c. Nico to wolny człowiek, jak chce iść na samobójczą misję to idzie, nie pytając nikogo o zdanie XD.

      SIĘ NIE DZIWIĘ W SUMIE XDDD.

      Zapewne. Wiesz, jej ukochany okazał się gejem, soł sed XD. Co ja tu wgl tworzę? Chryste Panie... *fejspalm*

      Hehe, no rozmyślaj :3

      Dzienki, dzienki, nawzajem, babciu <3.

      I chwała ci za to!! :D

      Xoxo :*
      Wnusia Annabell <3

      Usuń
    2. SSJDIIIII!!!
      Dlaczego usunęłaś postyyyy!?!?
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
  2. Hej! Ja tylko króciutko chciałam dać znać, że jestem i przeczytałam jak najbardziej, tylko ciągle nie ma mnie w domu i nie mam jak porządnie skomentować... Ale wrócę tu z jakimś sensownyn i dłuższym komentarzem, po prostu nie chciałam zostawić takiej dziury w eterze ;) Także do napisania - w weekend, tak myślę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka!
      W porząsiu, nie ma sprawy ;). Miło, że w ogóle wpadłaś ^^
      Buziaki,
      Ann :*

      Usuń
    2. Jestem! Ożyłam! Hm, tak, ten dziwny moment, kiedy w weekend jesteś zarobiona i dopiero w poniedziałek możesz ogarniać sprawy ;) No, to biorę się za porządne komentowanie!
      Dobra, Percy trochę nawalił, ale rozumiem, że wolał myśleć, że z Annabeth wszystko w porządku. Ostatecznie wszyscy ciągle się okłamujemy, to nic nadzwyczajnego. Co prawda bardziej bym obstawiała, że Percy będzie właśnie przesadnie się martwił i wymyślił najgorsze scenariusze, ale rozumiem, że akurat zareagował inaczej. Nie podobało mi się za to, jak Chejron go zbeształ. No bo weź, przychodzi do niego heros zamartwiający się o swoją dziewczynę, a on mu wyrzuca, że dopiero teraz się tym przejął? Równie dobrze sam Chejron mógł się zainteresować, dlaczego Annabeth tak długo nie dała znaku życia. Zresztą, o wiele ważniejsze od roztrząsania tego wydaje mi się jak najszybsze wyruszenie na poszukiwania Ann. Wybacz, ale troszkę rozbawiło mnie to, że Percy i Rachel ustalili, że muszą porozmawiać, ale nie porozmawiali przez kilka dni. Co tam, w końcu to tylko jakieś straszne wizje Wyroczni, what's the worst thing that can happen? No cóż... Ale ten sen Rachel zdecydowanie mnie nie pokoi. Z Annabeth dzieje się coś bardzo niedobrego. I jeszcze ten cały Lorenzo... Capobianco? Dobra, wiem, że "capo" to też "szef", ale i "głowa". Więc... Nazwałaś go "biała głowa"? Like... "Biała główka"? Albo "Białogłowa"? Wybacz, dostałam napadu głupawki i po prostu śmiałam się prawie histerycznie. Be hold, oto straszny Lorenzo Białogłowa :D Ale odstawiając żarty na bok, coś mi się nie podoba ten facet i ani trochę mu nie ufam. Pająki go słuchały... Może on ma jakiś związek z Arachne? Sama nie wiem... Cóż, pożyjemy, zobaczymy :) I lecimy na misję, taaak! Percy, Nico, Leo... No, to dopiero będzie ciekawe trio ;) Już nie mogę doczekać, aby zobaczyć ich w akcji!

      Pozdrawiam i życzę weny,
      Lakia

      Usuń
    3. No i na taki komentarz czekałam B) :D.
      Chociaż ty to rozumiesz </3.
      Tia, reakcji Chejrona zdecydowanie nie przemyślałam xD. Ale ćsii, to nic, to nic... xD.
      Onie, mogłam go tak nazwać XDD. Lorenzo Białogłowa, piękne xD.
      Taaak, wreszcie misja, coś, do czego dążyłam i na co wszyscy czekali odkąd powstał ten blog!! xD.

      Dzięki, wzajemnie ^^
      Xoxoxo
      Annabell di Angelo

      Usuń
  3. Jeeeeeeeeej
    Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Srsly, tylko tyle mi powiesz po trzech miesiącach?? XDDDD
      Annabell

      Usuń
    2. Fajny asz kliwiek krótki.
      Zdawaj te testy lamo... to znacz annabell.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    3. I ten co will powiedziu do nico?

      Usuń
    4. A i nie piszę sie srsli tylko sersly
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    5. Ps 11 rozdzialów icoś sie dzieje.

      Usuń
    6. Wiesz, w końcu musi się zacząć coś dziać xD

      Usuń
    7. I nie, pisze się "srsly", chyba że jest kilka "poprawnych" zapisów. W końcu żaden nie jest poprawny tak naprawdę :P.
      Krótki, mówisz? Egh, no sory, nie potrafię dłuższych pisać xD.
      Xoxo
      Ann

      Usuń
    8. Miałaś 3 miesiące na napisanie rozdziału!
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    9. To nie oznacza, że mam napisać pracę licencjacką! XD

      Usuń
    10. Blogger by padł od takiej objętości tekstu X D
      (moja miała ponad 100 stron na przykład :D)

      Usuń
    11. Pewnie tak xD.
      Chryste, chciało ci się? :o. Masakra xD

      Usuń
    12. Oczywiście, że nie! To mojemu promotorowi się chciało x D

      Usuń
    13. I wszystko stało się jasne xD

      Usuń
  4. Hej kochana!
    Komentuję od razu czyt. jak zazwyczaj w takiej sytuacji jestem chora. Serio tylko dlatego mam czas. Daruj proszę wszystkie błędy, bo nie fajnie się pisze kiedy twój mózg ci się gotuje.
    LEO!!!!!!! Boże, jakiego ja mam wielkiego banana na twarzy. Aż mnie mięśnie zaczynają boleć.
    Mam nadzieję, że teraz będzie go więcej z racji na to, że jedzie na misję Persiakiem. O mój borze liściasty w dodatku jeszcze z Nico. To będzie piękne.
    Mam przeczucie, że Will jest zazdrosny. W sensie teź bym chyba była jakby mój chłopak jechał na misję z kimś w kim się podkochiwał od dawna. Chociaż może trochę przesadzam.
    Co do Persiaka to mnie wkurza bo nie uźywa tego swojego mózgu. Ja się martwię jak moja bardzo dobra koleżanka z klasy nie pojawi się na pierwszej lekcji nie pisząc mi o tym, a nie jestem herosem i mam ograniczoną ilość czychających na mnie i na moich znajomych niebezpieczeństw.
    Tęskniłam za tym blogiem i za tobą
    Koteł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejo hej, kici kici, Kotku!
      O matko, nie no, dobra xD. Miło, że w ogóle piszesz, dzięki. Znajdujesz dla mnie czas <3.
      TAAK, EVERYBODY LOVES LEO, MHM! XD. Hah, podejrzewam :D.
      Wiadomo, musi być. Razem z całym zestawem żarcików na każdą okazję :3.
      (A przynajmniej taką mam nadzieję, bo w końcu to co napiszę zależy od mojego nastroju, soooł... xD).
      Też mam takie przeczucie *mina mędrca*. Nie wiem, ale na pewno nie był zadowolony :/.
      No ja nwm, wyłączył glony w mózgu, może dlatego nie działa tak, jak powinien?
      Ja za nim i za tobą też :3.
      Xoxo, buziaki :*
      Annabell di Angelo

      Usuń
    2. Kici, kici mnie rozwaliło xD
      Leo to po prostu stan umysłu, więc jestem pod wraźeniem, że w ogóle bierzesz się za pisanie o nim :)
      Jak uroczo ;)
      Kot

      Usuń
    3. Taki był zamiar :D
      Najwyzej spieprzę. Zobaczymy jak to wyjdzie ;/.
      ^^

      Xoxo
      Ann

      Usuń
    4. Tobie będzie raczej trudno spieprzyć, ale i tak trzymam kciuki

      Usuń
  5. No ile można.
    Masz 2 błędy
    1)można spojrzeć bykiem albo spode łba, nie spod byka.
    2)w wyborze drużyny Percy powiedział "Nicko di AngeloM".
    Takie wybieranie drużyn kojarzy mi się z grami na włefie (trauma), a tak generalnie rozdział spoko, tylko po takiej przerwie kompletnie nie pamiętam co się działo ostatnio i miałam problem z przypomnieniem sobie snu.
    Generalnie bardzo ładnie, nie czuję, że czytam fanfika na blogasku, a to niemały komplement.
    Przyjemnej ostatniej drogi,
    Beton.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1) wydaje mi się, że wszystkie te formy są poprawne, no ale nwm, nie jestem pewna.
      2) UPS XDD.
      Heh, zwłaszcza na siatkówkę pewnie, co? XD. Zawsze najgorzej -.- . No właśnie, to największy problem chyba, że się zapomina :/. No cóż... xD.
      Ojeeej, dziękuję ^^.
      Hah, kochana jesteś, dzięki, nawzajem xD.
      Xoxo
      Annabell di Angelo

      Usuń
    2. 1)nie, bo to związki frazeologiczne i rozdzielanie ich jest błędem, polonistka nam kiedyś mówiła.
      Spox,
      Beton.

      Usuń
    3. A to nwm, nieważne xD.
      Xoxo
      Ann

      Usuń
  6. A tylko ja złorzyłem Annabell życzenia...
    Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chwała ci za to.
      Ave,
      Annabell I

      Usuń
    2. Sie uśmiałem.
      LOL
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
  7. Miałam już cały komentarz, ale mi sie usunął hehe. I co się dziwić,że przerzuciłam się na Wattpada. Newermajnd.

    Jestem, czytam i strzelam facepalmy.
    Jakby mój chłopak interesował się mną tak bardzo jak Persiak Ann, to bym go zwolniła. Serio. Gdyby moja dziewczyna nie dawała znaków życia, zainteresowałabym się choć trochę. Troszeczkę. ALE NIE.

    Zachowanie Rachel też mnie rozwala.
    "Muszę bardzo pilnie opowiedzieć Percy'emu mój sen, bo jego ukochana może być w niebezpieczeństwie, więc zabarykaduje się w mojej grocie i poczekam aż ten frajer sam do mnie przytupta."
    Tak też można.

    Ten cały Lorenzo wydaje mi się podejrzany. On coś kombinuje.
    Właśnie, gdzie Nat? Pewnie spierdoliła w Bieszczady, bo jej krasz jest gejem. No cóż.

    Przesyłam internetowe uściski
    Nemezis aka Susan ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj, masz chłopaka I dziewczynę?
      Jestem, oczywiście, tolerancyjny, ale to trochę dziwne.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    2. Ciesz się, że w ogóle jest rozdział.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    3. Komentarz epicki, tak na wstępie XD.
      No ale może od początku.

      Szczerze? Nie wiem, czy którakolwiek dziewczyna by wytrzymała z kimś takim, no ale najwyraźniej Annabeth to nie przeszkadza XD (na razie). Aczkolwiek Persiak dziwnie się zachowuje przez ostatnie parę rozdziałów, albo od początku nawet xD. No cóż, bywa.

      Hahah xDD. No tak, najlepiej. Ale w sumie jej dobrze było. Przynajmniej dupy z jaskini ruszać nie musiała :P xD.

      Lorenzo Mały Kombinator. To do niego pasuje...

      "Właśnie, gdzie Nat? Pewnie spierdoliła w Bieszczady, bo jej krasz jest gejem. No cóż" - Piękne xDD. No cóż, bywa :P. Chociaż prędzej niż w Bieszczady pobiegła do łóżka, by opłakiwać swoje smutki, ale kto ją tam wie tak naprawdę. No cóż xD.

      A dzięki dzięki <3.

      Xoxoxo
      Annabell :*

      Usuń
    4. A i chłopaka nie da się."zwolnić" jak ty to ujełaś, tylko zerwać z nim.
      EhmSEKSISTKAehm.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    5. Anonimie, się normalnie ciepiasz wszystkiego, Ty moherowy dziadku Ty! XDDDDDDDDDDDDDD

      Ann, pisaj szybciutko rozdział, bo nie mam co czytać, a sesja się zbliża... trzeba mieć coś w zapasie na prokrastynację ^^

      Usuń
    6. Taka już moja natura.
      Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    7. No jak ja mam pisać jak mi kuźde wena uciekła ;-;. Serio, zapał straciłam kompletnie, egh. Ale tak patrzę na komentarze od Was no i kurczę, chyba specjalnie dla Was się zmuszę do naskrobania czegoś w tym zeszycie :D. Może jak już zacznę to potem pójdzie z górki ^^.
      I tak, owszem, nie mam jeszcze nic napisane do przodu xD ;-;.
      Ale to się zmieni.
      Anonimku, no sory - seksistka czy nie, piszę jak piszę xDD
      Kocham Was, moje kruszynki <3 <3 <3
      Zmotywowaliście mnie do pracy, więc myślę, że już niedługo coś się pojawi ^^.

      Xoxoxoxoxo
      Annabell di Angelo ;*

      Usuń
  8. Ehh, dawno mnie tu nie było, za co Cię serdecznie przepraszam. Co tu dużo pisać, rozdział, jak zawsze na wysokim poziomie, więc nie mam się do czego przyczepić, zresztą bym nawet nie umiała, bo jestem słaba z Polskiego. Jak to mi napisałaś "Pisz dalej, nie zniechęcaj się " , życzę Tobie tego samego. Oprócz tego dużo weny i dobrej nocy.
    Zapomniana Niezapominajka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooch, Niezapominajkoooo!!! Jak ja cię tu dawno nie widziałam :').
      Dobrze, że wróciłaś ^^.
      Dziękuję <3.
      Aj tam, zawsze się wypatrzy jakiś błąd (tak myślę). No ale jak uważasz ;). Dzięki, w każdym razie :>.
      Dziękuję :D.

      Xoxoxo :*
      Annabell di Angelo

      PS. Nieee, ja jeszcze o tobie pamiętam :D

      Usuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. To najpierw tak:
    Zapraszam na nowy rozdział na http://apprentice-rangers.blogspot.com/2017/06/rozdzia-xxxvii.html


    A teraz komentarz. Przeczytałam już dawno, ale chyba należy skomentować, kiedy już wpadasz. Po pierwsze: za krótko. Tyle cie nie ma, więc chętnie przeczytałabym mnóstwo stron. Pomińmy to, że sama lepsza nie jestem.
    Jestem też ciekawa, kim jest ten Lorenzo. Uwielbiam takie tajemnicze postacie, co się pojawiają w czyiś snach, robią coś łał, ale nic o nich nie wiemy.
    No i za mało mojego Nico. Znów mam na niego fazę. Ale pozostaje się cieszyć, że idą razem na misję, więc będzie go teraz sporo.
    Weny, czasu i mnóstwa pomysłów!
    Pozdrawiam,
    Mentirx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem złym człowiekiem, Chryste. Odpisuję ci po miesiącu </3.
      Ale tak: dziękuję za przypominajkę, w końcu przeczytam ^^ xD.
      I ja wiem, że krótko, ja zawsze piszę krótko xD ;-;. No ale co zrobię no -.- . Może jakbym napisała dwa rozdziały i je połączyła w jedną całość to by było lepiej, hmm... kurczę, to nie taki głupi pomysł :D.
      Ale mnie wyrzuty sumienia naszły. Ty tak długo nie wiesz kim jest Lorenzo. No i przez kogo? Egh.
      No Nico nie może być zawsze i wszędzie :D xD. Niestety, czasem po prostu rozdział nie może się opierać na nim xD ;D.
      Dziękiiii!
      Xoxoxoxo
      Annabell di Angelo ^^

      Usuń
  11. To teraz to ja wbijam z reklamą, z moim bieda-shotem
    http://vis-vim-vi-pellit.blogspot.com/
    x D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sajdiiiiiiii, dlaczego usunęłaś posty!?!?

      Usuń
    2. Ps Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

      Usuń
    3. Tsooo, o matko, Babcia odżyła? :O
      Wzruszyłam się, aż wejdę i przeczytam :") :D

      Buziaki
      Annabell di Angelo :*

      Usuń
  12. GDZIE SĄ NOWE ROZDZIAŁY?
    Anonimowy anonim z drugiego końca świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tie, spokojnie xDD. Ja wiem, wszystko rozumiem, ale nie krzycz xD. Jedną z rzeczy, których najbardziej na świecie nie lubię, jest bezpodstawne podnoszenie głosu - nowa ciekawostka o mnie xD.
      Się pojawią, spoko B)
      Xoxoxo
      Annabell di Angelo

      Usuń

Witaj, strudzony wędrowcze!
Bardzo mnie cieszy, że kliknąłeś, aby dodać komentarz. Nie wstydź się swojej opinii; pisz szczerze i często!